Uroczystość ku czci gen. Tadeusza Kościuszki

 

 

Zuchwil k. Solury… 2 października 2005. Stoję przed odrestaurowanym grobowym pomnikiem gen. Tadeusza Kościuszki. 188 lat historii. Oddech czasu…

 

Wchodzę do kościoła. Msza św., którą celebrują ks. Rektor dr K. Gawron, ks. Prałat Wł. Czerwiński, Diakon P. Bühler i Pastor R. Berthke. Przez ciszę sklepień przebija głos ks. Rektora „… Trzeba nam zatem – na wzór Tadeusza Kościuszki – czuć się odpowiedzialnym za wolność, równość i braterstwo, za bezpieczeństwo i za pokój wszędzie tam gdzie jest zagrożony: człowiek, rodzina, społeczeństwo czy całe narody…” Trzeba nam… bo tych zagrożeń coraz więcej. I dla człowieka i dla rodziny i dla społeczeństw.

Po Mszy św., flagi Polski i USA otoczone Polonią i przedstawicielami Ambasad Polskiej i Amerykańskiej przenoszą się przed pomnik grobowy Naczelnika. Głos zabiera konsul p. Marcin Król. Ma spory udział w organizacji tej uroczystości ze strony władz polskich, podobnie jak dr Jan Konopka ze Społecznego Zespołu na rzecz Pomnika Kościuszki w Zuchwilu.

 

Po złożeniu wieńca głos zabiera J.E. Ambasador RP p. Janusz Niesyto. Po nim – w imieniu Ambasadora USA – Radca Minister Ambasady USA p. Pamela Urban. Władze miejscowe reprezentuje Radca Gminy p. Daniel Grolimund.
I jest coś podniosłego w tej uroczystości, pewien ładunek nie tylko sentymentu ale i poszanowania dla czasu przeszłości i – a może przede wszystkim dla Człowieka, który tę przeszłość wypełniał.

 

Spoglądam na dość licznie reprezentowaną szwajcarską społeczność polonijną. Znam wiele obecnych tu postaci, których cenię i szanuję. Przyjechali z różnych zakątków Helwecji, aby raz jeszcze pokazać, że Polska i Jej historia to nie slogan reklamowy, ale to rytm ich serc i strumień świadomości. To poczucie przynależności do określonej terytorialności kulturowej i mentalnej.

 

Po oficjalnej części apero w domu parafialnym i stałe Polaków rozmowy, o polityce, o emigracyjnej codzienności i domie – domie naszego dzieciństwa – Polsce.

 

Tadeusz M. Kilarski