TAM, GDZIE WĘGIEL CZARNY

Anna Zymon-Stankiewicz

 

Zaproszenie na 13-te Światowe Forum Mediów Polonijnych nie wzbudziło we mnie wielkiego entuzjazmu. W programie zwiedzanie Śląska. Przypomniał mi się wierszyk, który deklamowałam przed laty na szkolnej scenie:

 

A ja na Śląsku mieszkam, na imię mam Agnieszka.

Mój tata pracuje w kopalni, gdzie jest węgiel czarny.“

 

I tak zawsze Śląsk kojarzył mi się z kolorem czarnym, czarnym jak węgiel, no bo kopalnie, huty, przemysł ciężki, a niebo zasnute czarnym dymem i spadające sadze.

 

Okazało się, że nie tylko ja tak myślałam. A tu miłe zaskoczenie: Śląsk jest zielony! Zieleni jest wszędzie, o czym przekonaliśmy się w ciągu 7 dni, wypełnionych od świtu do późnych godzin nocnych. Mieliśmy tyle wrażeń, przeżyć, że nie starczyłoby stron Naszej Gazetki, aby to wszystka spisać. A więc ogólnie.

 

OTWARCIA Forum dokonała w dniu 5 września 2005r. w Tarnowie V-Marszałek Senatu p. Jolanta Danielak. Wysłuchaliśmy również ciekawego i dowcipnego odczytu znanego literata p. Zbigniewa Święcha p.t. “Matka królów Europy“. Tą matką była królowa polska Elżbieta, żona Kazimierza Jagiellończyka. Wieczorem teatr ze sztuką Kazimierza Brauna “Tamara L“ w wykonaniu aktorek polonijnych z Toronto: Marii Nowotarskiej i jej córki Agaty Pilatowskiej. Występowały one z tą sztuką niedawno w Szwajcarii w “Piwnicy u Inez” w Baden.

 

 

Do KATOWIC jechaliśmy nową, 3-pasmową autostradą. Pierwszą wizytę złożyliśmy w Parlamencie  Śląskim, gdzie spotkaliśmy się z władzami województwa i miasta. W Katowicach zwiedziliśmy katedrę. W bocznej nawie, gdzie przechowywany jest Najświętszy Sakrament - cała ściana wyłożona jest złotą mozaiką. To dar obecnego papieża -Josepha Ratzingera, kiedy był jeszcze kardynałem. Chlubą Katowic jest biblioteka, powołana do życia zaraz po I-ej wojnie św., w 1922 roku przez Sejm Śląski. Dynamiczny rozwój tej instytucji wymagał odpowiedniego pomieszczenia. W centrum miasta stanął nowoczesny budynek, odwiedzany codziennie przez 1.500 osób. Praca w bibliotece jest całkowicie zautomatyzowana. W budynku mieści się pomieszczenie teatralne i to tam wysłuchaliśmy koncertu muzyki kameralnej orkiestry “AUKSO” z Tych.

Prez. St. Lis ze Ślązaczkami

 

O TYCHACH muszę napisać więcej. W czasach PRL miała to być “sypialnia“ przemysłowych Katowic i do dzisiaj nią została. Niewysokie bloki mieszkalne toną w zieleni. Przemysł lekki i ekologiczny powstał poza miastem. Nowoczesne fabryki z obcym kapitałem (n.p. “Auto Poland“ firmy Fiat) dają zatrudnienie wielu ludziom i podobno w Tychach jest najniższy procent bezrobotnych. Miasto posiada doskonałą infrastrukturę drogową, nie ma korków, bezkolizyjne skrzyżowania, ścieżki dla rowerzystów. Tychy słynne są na całą Polskę z giełdy kwiatowej, zaś w sporcie trzymają prymat w hokeju.

 

Długo jeszcze można by wyliczać osiągnięcia miasta, które swój rozwój zawdzięcza trzem kobietom stojącym u steru zarządzania. Wymyślono nawet dowcipne hasło: “z tych najlepsze“. Oczywiście zwiedzamy “Tyskie Browary Książęce. Zajmują one duży teren parku. Organizacja, czystość, porządek, automatyzacja. Ponad 70% udziałów jest w rękach cudzoziemców. Oczywiście poczęstunek z piwem “z tych najlepsze“.

 

PSZCZYNA. Zwiedzanie zamku zakończone koncertem.

 

RUDA ŚLĄSKA. Ojcowie miasta przygotowali dla nas niespodziankę. W spotkaniu integracyjnym wzięła udział złota medalistka olimpijska w pływaniu - Otylia Jędrzejczak. Urodziwa mistrzyni cierpliwie odpowiadała na pytania dziennikarzy.

 

CHORZÓW dostarczył nam niebywałych emocji. Chociaż było po sezonie, ale specjalnie dla nas uruchomiono jedyną w Europie nizinną kolejkę linową. Przy wsiadaniu i wysiadaniu sporo emocji, bo dokonuje się tego w biegu dwuosobowej “huśtawki“, a potem z góry obserwuje się cały park. Kolejka dowiozła nas przed Stadion Śląski. Na stadionie odbywają się oczywiście mecze piłki nożnej (ostatnio Polska-Austria z wynikiem 3:2 dia Polski), wyścigi żużlowe oraz duże koncerty. Po tych wrażeniach odpoczynek w skansenie przy piwie oczywiście z Browarów Książęcych oraz z chlebem ze smalcem. Czas urozmaicał zespół folklorystyczny, a tak śpiewali, tak grali, że same nogi rwały się do tańca. Toteż nie zabrakło chętnych na parkiecie z ubitej ziemi.

 

Przedstawicielka Grecji p. Beata Żółkiewicz-Siakantaris

 

ŚWIĘTOCHŁOWICE. Pobyt krótki. Miasto dotknięte kryzysem. Nie ma już kopalni ani przemysłu ciężkiego. W hucie “Florian“, która kiedyś zatrudniała 6 tys. ludzi, dzisiaj pracuje 700. Bez pracy jest 16 tys. osób... Przed bramą dawnego obozu niemieckiego, a potem sowieckiego, gdzie straciło życie setki Ślązaków - złożone zostały kwiaty.

 

SOSNOWIEC. Po oficjalnym spotkaniu z władzami występ chóru dziecięcego “Kiepurki“. Nazwa pochodzi od urodzonego w tym mieście światowej sławy tenora - Jan Kiepury - “chłopaka z Sosnowca“. Następny punkt programu to pokaz mody reprezentowany przez uczniów szkoły krawieckiej. Był to bardzo sympatyczny występ, a uzupełnił go i wszystkich rozśmieszył nasz kolega Grzesio Heromiński ze Stanów, który wpadł na scenę z gratulacjami i opowieścią swojej przygody, jako modela bielizny męskiej.

 

JURA KRAKOWSKO-CZĘSTOCHOWSKA. Atrakcją są ruiny średniowiecznych warownych obiektów. Towarzyszył nam duch Kazimierza Wielkiego, który był inicjatorem tych potężnych budowli. Jedno z ruin, co do wielkości, zajmuje 2 miejsce w Europie.

 

11 WRZEŚNIA - rocznicę tragedii w Nowym Yorku uczciliśmy chwilą ciszy w hotelu Palace “Czarny Las“ w miejscowości Woźniki (warto tam odpocząć). Przemawiał jeden z naszych kolegów, który wtedy był w Nowym Yorku i brał udział w akcji ratunkowej, za co został wyróżniony honorową odznaką.

 

CZĘSTOCHOWA - JASNA GÓRA - OŁTARZ NARODU. Czasu mało na zakwaterowanie w Domu Pielgrzyma Jana Pawła II. Tłumy ludzi, bo to niedziela. Zwiedzamy najpierw klasztor OO. Paulinów. Braciszkowie oprowadzają nas po miejscach normalnie niedostępnych dla szerokiej publiczności. Wrażenie zrobiła na mnie biblioteka. Wielkie księgi oprawione w czerwoną skórę. Przed nami również rozłożono taką wielką księgę, gdzie wszyscy mamy wpisać swoje imię i nazwisko oraz kraj zamieszkania. A jest nas 150 dziennikarzy. Pokazano nam podpisy wielkich osobistości, jak naszego Papieża, Johna Kennedy, Piłsudskiego, Mościckiego itd.

Punktualnie o godz. 17.45 wprowadzono nas przez zakrystię przed hebanowy ołtarz z cudownym obrazem. Przed nami znany wizerunek czarnej Madonny. Ubrana w nową sukienkę z bursztynów, ofiarowaną przez Papieża Jana Pawia II. Wszystkich ogarnia wielkie wzruszenie. Niektórym po cichu płyną łzy po policzku, inni nie mogą powstrzymać łkania. Każdy zanosi swoją prośbę...

 

POŻEGNANIE nastąpiło w pałacu w Koszecinie. Jest to siedziba reprezentacyjnego zespołu pieśni i tańca “Śląsk“. Żeby opisać ich brawurę, wspaniałe układy taneczne, pieśni, głosy, stroje, urodę - musiałabym pożyczyć pióra od Mickiewicza, aby wierszem to opisać. Prozą się nie da. Po występie przyjęcie, wspólne śpiewy i tańce. Tak trudno było się rozstać, ale wszystko ma swój koniec.

Wsiadamy do autokarów, które wiozą nas do Katowic. Teraz wszyscy poczuli zmęczenie po całym tygodniu niedospania. Ogarnął nas smutek, że się już skończyło a jednocześnie wdzięczność dla organizatorów: Prezesa p. Stanisława Lisa i V-Prezesek Małgosi i Joli za włożony ogrom pracy w przygotowaniu i przeprowadzeniu tej wielkiej imprezy.

                                                                                                  Anna Zymon-Stankiewicz