TRYBUN  LUDU POLSKIEGO 

                           

Miesiąc listopad niesie przypomnienie dwóch dat zapisanych na kartach    ojczystych  annałów.   Pamiętne są one również i dla nas w Szwajcarii. Wszak drogę ku wolności Ojczyzny – otworzona z dniem zawieszenia broni 11-go listopada 1918 r. –  przygotowywał  na obczyźnie  Ignacy Paderewski, urodzony 6 listopada 1860 roku. On to, jedyny wówczas z pośród żyjących Rodaków, uzyskał konieczne ku temu poparcie  u rządów Państw Sprzymierzonych.  A Paderewski, ów geniusz ducha  i serca, urodzony na dalekich rubieżach  dawnej Rzeczypospolitej, to również jedna z  chwalebnych kart  dziejów polonii szwajcarskiej. Jako Polak z urodzenia, a później także i z imienia  jako obywatel wskrzeszonej Rzeczypospolitej,  pozostał  Jej  wiernym synem  na zawsze. I żył w Szwajcarii jako cudzoziemiec, z własnego wyboru. A był przecież związany długoletnią, ścisłą więzią z tym krajem. Tu otrzymał obywatelstwo honorowe trzech miast: Lozanny, Morges i Vevey  i przez przeszło 40 lat zamieszkiwał (z pewnymi przerwami) w swej posiadłości Riond-Bosson  w gminie Tolochenaz k. Morges. Szczodrze też  wspierał  liczne dobroczynne akcje na terenie całej Szwajcarii, bądź to w dziedzinie kultury, bądź  też jeśli chodziło o zaspokojenie żywotnych potrzeb ludności. Tu otoczony był chwałą artysty i powszechnym poważaniem. Ale jak podkreślał nasz światowej sławy pianista: Ojczyzna przede wszystkim i wielokrotnie  potwierdzał on to słowem i czynem. 

dr Jan Konopka

Już w 1899 r., gdy  przemawiał w zniewolonej jeszcze wtedy Warszawie, na przyjęciu wydanym na jego cześć,  powiedział te znaczące słowa: Ja jestem Polakiem, duszą i ciałem tej naszej ziemi oddany. Ziemi, której zapomnieć nie wolno nikomu z nas /.../ i wszędzie i zawsze ta wielka, bolesna i potężna miłość idzie ze mną. Innym znów razem, również w Warszawie,  już wolnej, w styczniu 1920 roku wyznał: Składam Bogu najkorniejsze dzięki za to szczęście wielkie, za tę bezbrzeżną miłość Ojczyzny i Narodu, która była, jest i będzie treścią i celem mojego istnienia. Jak sam to pisze w swoich „Pamiętnikach” od zarania młodych lat odczuwał pragnienie działania na rzecz niepodległości Ojczyzny. Było to uczucie wrodzone, ale pobudzane i rozwijane pod wpływem życia w tradycyjnie polskim, katolickim środowisku. Na zawsze też zachował w pamięci, nie z chęci zemsty, ale jako dowód niesprawiedliwej krzywdy, wydarzenie, kiedy to jako 4-letni chłopiec zdzielony został w twarz kozacką nahajką  za to, że protestował w głos przeciwko aresztowaniu swego ojca, oskarżonego za niesienie pomocy polskim powstańcom.

 

To głęboko zakorzenione uczucie potrzeby działania dla dobra zniewolonej Ojczyzny nabrało rzeczywistego wyrazu „czynnej, mądrej miłości” dopiero w wiele lat później. Było to 15 lipca 1910 r. w Krakowie, kiedy to przemówił do nieprzebranych rzesz Rodaków u stop ofiarowanego przez siebie Narodowi pomnika grunwaldzkiego. Pragnął Paderewski upamiętnić tym 500-ną rocznicę bitwy pod Grunwaldem, stoczonej przez zwycięskie rycerstwo polsko-litewskie z wojskiem Zakonu Krzyżackiego. Wówczas to, przemawiając, odczuł po raz pierwszy, jak wyznał, swoje powołanie na trybuna cierpiącego Narodu. Oto co  m.in. powiedział z okazji odsłonięcia pomnika: Dzieło, na które patrzycie zrodziła miłość głęboka do Ojczyzny, zrodziła wdzięczność dla tych przodków naszych, co w obronie dobrej, słusznej sprawy zwycięskiego dobyli oręża. I apelował do uczuć i sumienia: by wszystkie dzieci tej ziemi natchnięte zostały miłością i zgodą, mocą i nadzieją, rozwagą i cierpliwością i dobrą wiarą, bez której nie ma ani cnot cichych, ani sławnych czynów.

 

Dzień znamiennego dla Polski zawieszenia broni, 11 listopada 1918 r. zastał Paderewskiego w Stanach Zjednoczonych. Szwajcarię opuścił już z początkiem 1915 r., w pełnej zawierusze  wojennej, i w Ameryce przebywał od kwietnia 1915 r. do końca listopada 1918 r. Przybył tu, by wypełnić przyjętą przez siebie misję pomocy dla cierpiących w Kraju i służenia sprawie wyzwolenia Ojczyzny. Działał z ramienia Głównego Komitetu pomocy dla ofiar wojny w Polsce, założonego, wraz z Henrykiem Sienkiewiczem, z końcem 1914 r. z siedziba  w Vevey. Ponadto był delegatem na Amerykę Polskiego Komitetu Narodowego z siedzibą w Paryżu, utworzonego 15 sierpnia 1917 r. (po uprzednich naradach w Lozannie) i kierowanego przez Romana Dmowskiego.

 

Jak ogół Polaków, Paderewski wierzył, że rozpętana na skalę światową wojna osłabi wrogie narodowi polskiemu mocarstwa zaborcze i przyniesie mu utęsknioną od przeszło stulecia wolność. Z tą myślą wygłosił na ziemi Waszyngtona przeszło 300 przemówień publicznych, dał około 150 koncertów na cele dobroczynne dla Kraju,  interweniował osobiście i pisemnie  u najwyższych władz amerykańskich. Wzywał o pomoc i poparcie, wzywał do czynu, do walki i dzielił się nadzieją w zwycięstwo. Zebrał krociowe dary na cele pomocy dla ofiar wojny w Polsce, przyczynił się (za uprzednim upoważnieniem otrzymanym od rządu amerykańskiego  8 października 1917 r.) do uformowania 20-sto tysięcznej armii złożonej z młodych ochotników polskich (przeniesiona do Europy, walczyła ona w 1918 r. przy boku armii francuskiej, pod dowództwem gen. Jozefa Hallera), uzyskał uznanie przez rząd amerykański (w listopadzie 1917 r.) Polskiego Komitetu Narodowego w Paryżu jako polskiej, oficjalnej organizacji politycznej. Uznanie to, udzielone przez rząd U.S.A, a także i przez rządy innych Państw Sprzymierzonych, było wydarzeniem niezwykłej wagi dla sprawy polskiej; stwarzało ono zręby przyszłej  reprezentacji państwowej. Ale uzyskał jeszcze coś więcej, co miało kapitalne znaczenie dla Kraju na skalę międzynarodową. Otóż 11 stycznia 1917 r. przedkłada prezydentowi Wilsonowi swój wielostronicowy, historycznie umotywowany „Memoriał o odbudowie niepodległego państwa polskiego”. Dowodzi w nim, że odrodzenie niepodległej Polski leży w interesie ogólnoludzkim, gdyż jest ono niezbędnym warunkiem dla zabezpieczenia trwałego pokoju w Europie i swobodnego rozwoju demokracji, społeczności ludzkiej  i cywilizacji w świecie.

 

W dziesięć dni potem Wilson, podzielając w pełni opinię Paderewskiego, oświadcza przed Kongresem, że winna odrodzić się Polska zjednoczona, niepodległa i samorządna ze swobodnym dostępem do morza. W rok później ponowił on swe oświadczenie w 13 punkcie  orędzia dotyczącego normalizacji stosunków międzynarodowych po zakończeniu zmagań wojennych.

Paderewski, gorący patriota, najwybitniejszy z pośród pianistów koncertantów swej epoki, wielostronnie utalentowany kompozytor, dalekowzroczny polityk, przezorny dyplomata, był także powszechnie ceniony za swój oratorski dar przekonywania. To co przekazywał odbiorcom – po polsku, po francusku lub po angielsku, zależnie od okoliczności – płynęło z jego szlachetnych uczuć, dyktowane rozumną rozwagą, szczerym przekonaniem patrioty i wrodzonym poczuciem sprawiedliwości. Zacytujmy tu wybrane fragmenty z jego niektórych publicznych wystąpień w Ameryce na rzecz odbudowy niepodległej Ojczyzny. Wkrótce po przybyciu tam, skierował się 23 maja 1915 r. do Polonii z apelem, z którego bije natchnienie i moc. Czytamy w nim m.in. te słowa: Wierzę w Boga i ufam w niepożytą siłę Narodu Polskiego w jego wielkie na ziemi posłannictwo. Wolność Ojczyzny naszej jest koniecznością dziejową, a jej urzeczywistnienie sprawą tylko czasu. Zaś na Zjeździe Związku Narodowego Polskiego w Ameryce, który miał miejsce w Schenectady w dniu 1 października 1915 r. oświadcza: Kto  chce coś w dzisiejszej Polsce zrobić i czegoś dokonać dla Kraju, musi mieć za sobą Lud polski. Przemawiając na zjeździe Związku Sokolnictwa Polskiego w Ameryce, który odbył się  w Pittsburgu dnia 4 kwietnia 1917 r. rzuca wezwanie, dyktowane uzasadnioną troską: Do zgody, bracia Rodacy, do zgody i – wobec zakusów pruskiego zaborcy w utrzymaniu  terytorialnego „status quo”- apeluje do świadomości Wychodźstwa, wołając m.in. Bez śląskich prastarych siedzib Piastowskich - nie może być Polski! Bez ujścia Wisły, wybrzeża morskiego, bez odwiecznego Gdańska naszego - nie może być Polski! Znów z okazji 100-letniej rocznicy śmierci Tadeusza Kościuszki, będącego, jak się wyraził, „chwałą, dumą i ozdobą naszą”, woła na wiecu polonijnym w Nowym Jorku  17-go października 1917 r., wkładając w usta Bohatera te słowa: Ludu Polski, ludu kochany powstań ! Polska żyć chce, żyć będzie, żyć musi !

Innym razem, na bankiecie zorganizowanym w Nowym Yorku przez burmistrza tego miasta dn. 22 marca 1917 r, wypowiadając się w sprawie polskiej podkreśla Paderewski - w duchu solidarności między narodami i polskiego tradycyjnego hasła „za naszą i waszą wolność” - konieczność zagwarantowania interesów żywotnych bratnich ludów. Żądamy również wolności – mówił - dla wszystkich Słowian, dla Czechów, Morawian, Słowaków, Serbów, Kroatów i Słoweńców. My chcemy dla nich, jak dla siebie, pełnej niepodległości.

Ona jest niezbędnym warunkiem światowego pokoju. Jednym z ostatnich wystąpień politycznych Paderewskiego w Ameryce było przemówienie wygłoszone przez niego na „Sejmie” Wychodźstwa polskiego w dniu 30 września 1918 r. Starał się on w nim  nakreślić główne założenia sprawiedliwego ładu społecznego w przyszłej, wolnej Polsce. Oto co powiedział m.n.: Wierna duchowi Narodu i jego świetnej tradycji, Polska, gdy czynną swobodę odzyska nikogo u siebie uciskać nie będzie. Zapewni ona wszystkim państwa polskiego obywatelom - bez względu na pochodzenie, na wiarę i przekonanie polityczne - zupełną wobec prawa równość.  

 

Postawa Paderewskiego jako trybuna polskiego ludu na mównicy wyzwolenia narodowego  wzbudzała najwyższe uwielbienie i podziw nie tylko ze strony Rodaków. Cieszył się on wysokim nad wyraz uznaniem również w oczach obcych osobistości. Oto jak m.in.  Marszalek Francji, najwyższy dowódca sił alianckich w 1918 r., Ferdynand Foch pisał o Wielkim Polaku: „Nikt więcej od Paderewskiego nie pracował nad wskrzeszeniem Polski. Wszystkie jego uczucia, cały jego zapal – wszystko to połączone z żarliwością najgorętszego patriotyzmu skierowane było do jednego celu: zbawienie Ojczyzny”.

 

Gdy cel ten został osiągnięty, poświęcił się Paderewski, w początkowym okresie swej państwowej działalności politycznej, sprawie odbudowy uwolnionego z pod obcego knuta Kraju. Od stycznia do grudnia 1919 r. sprawuje on funkcje premiera rządu („Prezydenta Rady Ministrów”), ministra spraw zagranicznych i głównego delegata Rzeczypospolitej na Konferencję Pokojową. Później, po półrocznej przerwie, w obliczu niebezpieczeństwa grążącego Polsce ze strony Rosji sowieckiej – znów podejmuje, na wiele miesięcy, obronę interesów Polski tym razem jako główny przedstawiciel Rzeczypospolitej w Lidze Narodów w Genewie i delegat na Konferencje międzynarodowe. Ustępując w maju 1921 r. z tego stanowiska otrzymuje od Rządu słowa najwyższej podzięki za „świetną działalność, która w najwyższym stopniu przyczyniła się do utrwalenia i ugruntowania sprawy polskiej wobec Ligii Narodów” (pismo MSZ z 23 czerwca 1921), a Naczelnik Państwa przyznaje mu wysokie odznaczenie „Orderu Białego Orła” (11 lipiec 1921). Ale i później, kontynuując już karierę pianisty, pozostaje Paderewski stale czujny na sprawy Kraju, gotów w każdej chwili do  działania w jego interesie i obronie. Tak było w 1936 roku, gdy wystąpił przeciwko groźbie ustanowienia reżimu dyktatorskiego w Polsce. Tak było również w obliczu zbliżającej się tragedii 1939 roku, a następnie w obliczu klęski wrześniowej. I wówczas to ponownie  ofiarował, jak przed dwudziestu laty, swe usługi w służbie Narodu obejmując, na propozycję Rządu Rzeczypospolitej na wychodźstwie, pomimo słabego zdrowia i podeszłego już wieku, funkcję przewodniczącego Polskiej Rady Narodowej powołanej w Paryżu (styczeń 1940 r.). Wreszcie z końcem września 1940 r., idąc po myśli Rządu emigracyjnego, udaje się do Stanów Zjednoczonych, gdzie do ostatniego dosłownie tchnienia służy sprawie obrony interesów Kraju.  Dokonał żywota 29 czerwca 1941 w Nowym Jorku, w wieku 81 lat. Pozostawił on nam te słowa stanowiące niejako jego duchowy testament: Sprawa narodu, to sprawa ciągła, praca stała, wytrwałość niezłomna, ofiarność nieprzerwana z pokolenia na pokolenie. Zaniechać jej nigdy nie wolno.         

                                                                                                                  J.A. Konopka  /  Genewa, 31.X - 1.XI. 2005 r.