|
Andrzej Nurkowski i czas nagrody...
Tadeusz M. Kilarski
|
|
fot. W.Lewandowski
|
20 stycznia 2006 roku w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Bernie, J.E. Ambasador RP p. Janusz Niesyto udekorował Prezesa Towarzystwa „Dom Polski” w Zurychu – Andrzeja Nurkowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Tak mogłaby brzmieć typowa, oficjalna informacja prasowa. Zostawmy jednak „typowy i oficjalny” język przekazu. Znam Andrzeja lat bez mała dwadzieścia i na pewno należy on do postaci, której w jakiekolwiek schematy włożyć się nie da.
Tym trudniej było napisać i wygłosić na cześć Jubilata laudatio, mając na to zaledwie kilka minut. Zmusiło to mnie do ograniczenia się do zjawisk w przeszłości najważniejszych, do zasygnalizowania jedynie elementów istotnych tego barwnego życiorysu. A przecież polonijna działalność Andrzeja zawiera w sobie znacznie więcej, znacznie obszerniej, niż w zdaniach, które pozwoliłem sobie poniżej skreślić. |
|
L A U D A T I O
Jego Ekscelencjo, Szanowne Panie i Panowie, drodzy Państwo !
Jest to dla mnie olbrzymi zaszczyt i satysfakcja mogąc uczestniczyć w tej dzisiejszej, niezwykłej uroczystości w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Bernie z okazji uhonorowania Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski - Andrzeja Nurkowskiego, postaci niezwykłej i niecodziennej. Postaci, która od ponad 35 lat należy do osób najbardziej czynnych w działalności polonijnej będąc obecną przy wszystkich ważniejszych wydarzeniach polskiej diaspory w Helwecji. Postaci powszechnie lubianej, cenionej i szanowanej za otwartość, bezkonfliktowy charakter i umiejętność dialogu.
Do Szwajcarii dotarł Andrzej przez Jugosławię i Włochy w roku 1970. Rok później na spotkaniu gwiazdkowym w Zurychu po raz pierwszy zetknął się ze środowiskiem polskim pozostając wierny tym kontaktom do dnia dzisiejszego i tworząc jeden z najbardziej polskich domów jakie są na terytorium Konfederacji.
Nie zabrakło go i wtedy, gdy na początku lat 70-tych inż. Janusz Morkowski szukał ludzi chętnych do pomocy przy odbudowie Muzeum Polskiego w Rapperswilu. Właśnie wtedy zawiązała się nowa organizacja "Koło Młodych" w której władzach Andrzej był bardzo aktywny.
W tym też okresie rozpoczęła się współpraca „Koła Młodych” z Towarzystwem „Dom Polski” w Zurychu, którego prezesem był Tadeusz Wojnarski, późniejszy założyciel „Naszej Gazetki”. „Koło Młodych” weszło w skład Towarzystwa, a wzajemna współpraca zaowocowała znakomitymi efektami - Dom Polski w Szwajcarii stał się rzeczywistością.
Powierzoną funkcję kierownika Klubu „Dom Polski”, piastował Andrzej przez lat 12. Był również współorganizatorem wielu ciekawych spotkań klubowych – m.in. z Wojciechem Młynarskim, Jackiem Kaczmarskim, Wojciechem Fibakiem, zespołami „Mazowsze” i „Wielkopolska”. W latach późniejszych – już sam zorganizował występy "Piwnicy Pod Baranami", kabaretu "Pod Egidą", kabaretu "Kalambur", Tadeusza Woźniaka, chóru Politechniki Wrocławskiej czy zespołu "Jaromiry". Pomagał też od strony technicznej przy organizacji imprez Maryli Rodowicz, Andrzeja Rosiewicza, Jana Kobuszewskiego, Natalii Kukulskiej i wielu innych. W klubie poznaje Barbarę Ahrens Młynarską, co daje początek ich znakomitej współpracy, która zresztą trwa do dnia dzisiejszego.
Miał Andrzej i pasję drugą. Tą pasją jest prowadzony przez niego ludowy zespół taneczny "Polanie". „Polanie” to ewenement w skali nie tylko europejskiej – blisko 30 lat pod rządami jednego sternika. Swoimi występami zespół wzbudzał olbrzymie zainteresowanie nie tylko wśród Polonii, także wśród Szwajcarów. Zespół tańczył i śpiewał na wszystkich spotkaniach 3-majowych, 11-listopadowych, noworocznych i z okazji obchodów „Dnia Uciekiniera”. Tańczył także na zaproszenia firm szwajcarskich. W latach osiemdziesiątych, w okresie swojej świetności „Polanie” liczyli ponad 40 osób, z własną kapelą i własnym małym chórem. Od roku 1982 przez pięć kolejnych lat brali udział w Międzynarodowym Festiwalu Zespołów Ludowych w Zurychu.
W sierpniu 1983 roku należy Andrzej Nurkowski do współorganizatorów „Zlotu Polaków w Rapperswilu z okazji 300-lecia odsieczy wiedeńskiej”.
Czerwiec 1984. Szwajcaria gości Papieża Jana Pawła II. Witają Go i „Polanie” swoim występem w Lucernie. Wystąpią przed Nim raz jeszcze w listopadzie 1987 roku w Watykanie na dziedzińcu przed Bazyliką. Później, na małym placyku, po oficjalnych uroczystościach, kiedy Jan Paweł II wyjdzie do swoich rodaków, uklęknąwszy otrzymuje Andrzej najwspanialszą nagrodę za swoją wieloletnią pracę dla Polonii – błogosławieństwo naszego genialnego Polaka...
I dzisiaj pozostaje Andrzej czynnym w działalności polonijnej pomagając przy organizacji spotkań kulturalnych. Zespół „Polanie” przyłączył do zespołu „Piast” pragnąc zachować ciągłość tradycji polskich zespołów ludowych. W roku 2003 na Walnym Zebraniu został wybrany Prezesem Towarzystwa „Dom Polski”. Organizacji. „Dom Polski” bez domu – jak mówi z nutą goryczy.
Ponad 35 lat dla Polonii. Zawsze taki sam, otwarty, uśmiechnięty, skromny i chętny do pomocy. Do pracy pierwszy, przy pochwałach i oklaskach stojący z boku. Niewielu jest działaczy polonijnych, którzy wykonali tak olbrzymią pracę na przestrzeni tylu lat. To stawia Andrzeja Nurkowskiego w rzędzie najbardziej zasłużonych, popularnych i lubianych postaci naszego środowiska polskiego w kraju Wilhelma Tella.
Szanowni Państwo! To zaledwie zarys, drobne elementy barwnego życiorysu, życiorysu, w którym do pryncypiów należało pragnienie czynienia czegoś dobrego dla Polonii i kraju swojego pochodzenia – Polski, bo jak mawiał - nigdy dosyć tego co należy uczynić dla Niej !
Drogi Andrzeju !
Gratulując Ci z całego serca, powtórzę raz jeszcze…
„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba...” Było ideą Twoją nie nakazem – Bo Polska w Tobie..... Polski Twej obrazem Był również skrawek najczystszego nieba !
********************************************** Byłeś i jesteś – wierzę – pozostaniesz Postacią twórczą polonijnej fali Jednym z tych co Polsce najlepsze oddali Bez pytania o cenę... bo jesteś wyzwaniem Czasu co przemija....
Dziękuję Państwu…
|