Polityka, ambicje, ulica ...

Emil Mastej

 

Niektórych polityków można nie lubić. Nie mamy też obowiązku popierać ich programów, pomysłów i bezkrytycznie zgadzać się z nimi. Powinniśmy reagować, jeśli zapominają o faktach, rezygnują ze zdrowego rozsądku i kultury, a wyznacznikiem postępowania stają się jedynie emocje oraz ambicje. Tak często bywa, że ich zwiększony poziom przyćmiewa lub eliminuje umiejętność trzeźwego (objektywnego) spojrzenia na rzeczywistość. Potem słyszymy nieprzemyślane, agresywne wypowiedzi, oskarżenia i wzajemne pretensje, wyrażane w języku rynsztoku. Na żer wyrusza wówczas część dziennikarzy, łowi sensacje, podgrzewa atmosferę. To zaledwie kilka cech życia społecznego i politycznego w Polsce.

 

25 IX 2005 r., w demokratycznych wyborach odnosi zwycięstwo Prawo i Sprawiedliwość, otrzymując ponad 3 mln głosów ludzi, którzy dobrze wiedzieli, iż Lech i Jarosław to bracia. W miesiąc później proponuje on drugiej partii, Platformie Obywatelskiej, połowę tek rządowych (między innymi ministerstwo spraw zagranicznych, obrony, finansów, edukacji i gospodarki) oraz stanowisko marszałka Sejmu. Na takie propozycje pada odpowiedź  ambitnego J.M Rokity, iż: „nie są one w pełni satysfakcjonujące”. Innymi słowy, za mało stanowisk, oczekujemy więcej i jeszcze bardziej prestiżowych. Jednak nigdzie na świecie nie ma tak, aby partia wygrywająca wybory, oddawała swemu koalicjantowi większość ministerstw i stanowisko szefa rządu. Kto wytrwałą i ciężką pracą osiągnął sukces olimpijskiego złota, nie oddaje go srebrnemu medaliście, nawet jeśli razem trenują i darzą się sympatią.

 

Po tym rozczarowaniu, Platforma, kreśli wraz ze swoim zapleczem propagandowym, czarny scenariusz dla Polski i Polaków pod rządami PiS. Zaczyna ostrzegać, grozić i straszyć. A to złotówka spadnie na dno, wzrośnie bezrobocie i inflacja, w Unii Europejskiej mogą z nami w ogóle nie rozmawić i będą nas izolować, a Rosja może zamknąć kurki gazu i ropy itd. Jednym słowem, nadchodzi katastrofa. Zatroskani przywódcy Platformy, powołali w świetle reflektorów, gabinet cieni, który miał za zadanie nieustanne monitorowanie pracy rządu K. Marcinkiewicza. I co z tego wynikło? Nic. Reflektory telewizyjne zgasły, a wraz z nimi odszedł w totalny niebyt gabinet fachowców z PO. Dzisiaj nikt o nim nie pamięta.

 

Przystąpiono do dalszej ofensywy. Zaczęto się specjalizować w wypowiedziach o tym, jakie to niedobre charaktery mają bracia Kaczyńscy, jakie żywią niepohamowane ambicje, jak potrafią jedynie uporczywie burzyć i maniakalnie wprowadzać totalną destrukcję, jak przywłaszczyli sobie Polskę... Do chóru PO dołączyła ochoczo opcja ideowych spadkobierców towarzyszy Bieruta, Jaruzelskiego i Rakowskiego. Szkoda tylko, iż nikt z grona niezadowolonych liberałów nie odpowiedział na pytanie jak Bliźniaki, potrafili stworzyć sprawnie działającą partię, wygrać wybory pomimo, iż prawie wszystkie sądaże przyznawły jednoznacznie zwycięstwo Platformie i jej kandydata na prezydenta, wnieść do Sejmu 80 projektów ustaw, z czego 69 było wyłączną inicjatywą Klubu PiS, likwidować mafie, zmniejszyć przestępczość, obniżyć bezrobocie, przyciągnąć zagranicznych inwestorów unikających zawsze prowadzenia interesów w krajach o niestabilnych rządach.

 Rys. Tadeusz Krotos

Nie przypuszczałem, iż pan Tusk, Rokita, Komorowski, madame Gronkiewicz-Waltz, to grono aż tak przenikliwych psychologów społecznych, stawiających jednoznaczną diagnozę: przyczyną wszelkiego zła w Polsce są trudne charaktery braci Kaczyńskich.

 

Należy ich zatem usunąć. Nie powiedzieli tylko co zrobić, z tymi oszołomami, którzy na nich głosowali. A swoją drogą, to ciągłe ujadanie pod adresem Bliżniaków raczej dobrze im wróży, bo zaciekli wrogowie i przeciwnicy Marszałka Piłsudskiego, w podobny sposób obrzucali go błotem, gdy dążył do uzdrowienia i uporządkowania państwa.

 

Niedawno kierownictwo Platformy, podniecone wydarzeniami węgierskimi, myląc zupełnie czas, przestrzeń i sytuacje, rzuciło hasło organizowania manifestacji ulicznych. Dziwi to, ponieważ Polacy nie mają najlepszych skojarzeń z aparatczykami organizującymi tzw. spontaniczne manifestacje poparcia. Przy okazji zastosowano kary pieniężne wobec niektórych członków PO, którzy nie wzięli w nich udziału (woj. szczec­ińskie). Po raz kolejny, z demagogiczną pasją, zaczęto wytwarzać taki klimat, jakby Polsce groził zamach stanu ze strony PiS, rządy dyktatorskie, albo dokonywało się łamanie prawa i gwałcenie zasad konstytucyjnych. Próbowano znowu kreować rzeczywistość, stworzyć wrażenie spontanicznego wybuchu emocji i fali protestu oraz niezado­wolenia, z powodu  rządu bliźniaków. Nie przyjęto do wiadomości i nie zaakceptowano, iż PiS zdobył władzę w sposób demokratyczny, w wolnych wyborach i należy to uszanować.

 

Obserwując działania polityków opozycji łatwo zauważyć jak obce stały się dla nich prawdy oczywiste. Dlatego pozwalam sobie na ich przypomnienie. Otóż opozycja ma i powinna mieć zawsze niezbywalne prawo uzasadnionego krytykowania poczynań partii rządzącej i jej ewentualnych koalicjantów. Ma również obowiązek przedstawiania swoich koncepcji i racjonalnych rozwiązań służących dobru społeczeństwa i państwa. Nie powinna jednak prowadzić rozmów, czy tzw. dialogu politycznego za pośrednictwem mediów, goniących prawie jak po trupach, za przelotną sensacją, a nie obiektywną prawdą. Nie wolno jej również zapominać, iż w systemie demokratycznym, najwłaściwszym miejscem pracy polityków jest budynek Sejmu, a nie ulica.

 

                                                                                                                                                       Emil Mastej