Do Czytelników NG słów kilka...

 

Szwajcaria kolejnym krajem bez ambasadora. Jak długo potrwa ten stan, trudno przewidzieć, bo ilość pustych placówek dyplomatycznych RP zamiast maleć – powiększa się. To tyle na temat kreatywnej  polityki p. Min. Fotygi.

 

Krakus czyli restauracja polska „Zum Krakauer” zmienia swoje miejsce – przenosi się do Hombrechtikonu. Już zmieniła jakość dań. Są zdecydowanie smaczniejsze, bardziej polskie. Ich stoisko na święcie 3-go Maja w Bernie zrobiło furrorę.

 

Dobrze się stało, że doszło w końcu do uhonorowania – choć pośmiertnego - prof. François Naville. To odznaczenie ma wymiar symboliczny wypełniając jednocześnie białe pole w sprawiedliwości dziejowej. Rolą historyków i badaczy naukowych jest znajdywanie takich poletek, rolą polityków wypełnianie ich pamięcią. Przy tej okazji miałem możność po raz pierwszy znaleźć się w lokalach misji polskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Genewie i ich gospodarza – Ambasadora Zdzisława Rapackiego.

 

Wracając z Genewy obraliśmy z małżonką malowniczą trasę wzdłuż jeziora Leman. Cudowne wioski i miasteczka, urocze pejzaże. Kilka kilometrów przed Morges zatrzymaliśmy się w centrum handlowym. Weszliśmy do dużego sklepu odzieżowego o nazwie Gemo, w którym przeżyłem jakże sympatyczne zaskoczenie. Otóż na każdej etykietce, obok ceny w... języku polskim widniała flaga polska, poniżej zaś, obok ceny we frankach – flaga szwajcarska. Nie odmówiłem sobie przyjemności kupienia paru drobiazgów ewidentnie wyprodukowanych w mojej ukochanej Polsce.

 

Być w Morges i nie odwiedzić Muzeum J.I. Paderewskiego byłoby grzechem, więc i tutaj krótki postój i spacer po cudownym parku pełnym różnorodnych odmian tulipanów i spotkanie z  Janem Konopką w Muzeum z widokiem na jakże piękne i senne wody Lemanu. 

 

Z Morges udaliśmy się do Bourguillon obok czarującego swoim majestatycznym wyglądem Fryburga i krótkie spotkanie z Jackiem Sygnarskim i jego małżonką. Mam wiele szacunku i uznania dla ogromu pracy jaką wykonuje Jacek dla historii Polonii w Szwajcarii.

 

Kolejny przystanek to Berno i pożegnalne spotkanie z Ambasadorem p. Januszem Niesyto. Żałuję, że nie wziąłem kamery filmowej i nie sfilmowałem jak żegnała go nasza Polonia. Chętnie taki film przesłałbym p. Min. Fatydze, z życzeniem, by choćby w drobnej części tak żegnano jej odejście z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. 

                                                                                                

                                                                         Wasz Redaktor