Psia sprawa

 

Emil Mastej

Rys. T. Krotos

 

Kto z nas nie słyszał  słów „lustrajca”, „dekomunizacja” ? Przeważnie odmienia­ne są na różne sposoby i wykorzystawa­ne w wielu dyskusjach. Od pewnego cza­su, poszerzono nasze słownictwo o poję­cie „dezubekizacji”, w związku z przygo­towywaną ustawą dotyczącą między In­nymi wyso­kości emerytur byłych pracow­ników Urzę­du Bezpieczeństwa Publicz­nego i Służby Bezpieczeństwa. Projekt zakłada również odsunięcie byłych pra­cowników SB od zajmowanych ważnych stanowisk publicznych i ujawnienie ich nazwisk. Obecnie średnia emerytura tych osób wynosi około 3 tys. złotych i ma zostać zreduko­wana do 600 zł. Propozycje te, chociaż zdecydowanie spóźnione, wydają się być słu­szne. Wywołują jednak pewne zdziwienie spowodowane wybiórczością i daleko idą­cym uproszczeniem, w podejściu do złożonego zagadnienia jakim jest rozrachunek z przeszłością.

 

 

Nie wolno zapominać, iż centralne miejsce w sprawowaniu władzy w PRL miała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza z Biurem Politycznym i Komitetem Centralnym w roli głównej. Tak było po 1956 r., kiedy to partia całkowicie podporządkowała sobie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i ono wchłonęło aparat bezpieczeństwa. Znajdowało to swoje odzwierciedlenie nie tylko na szczeblu centralnym, ale również wojewódzkim i lokalnym. Duże zakłady pracy były pod bezpośrednią kontrolą pracowników komitetów wojewódzkich PZPR. Bez zgody sekretarzy tych komitetów komendanci MO, czy ich zastępcy będący szefami SB, nie mogli podejmować ważniejszych działań dotyczących „bezpieczeństwa państwa” lub walki z Kościołem. Służba bezpieczeństwa informowała na bieżąco o prowadzonych sprawach i podejmowanych środkach wobec osób czy grup prowadzących działalność określaną jako „antysocjalistyczną i wywrotową” albo zagrażającą „ustrojowi społecznemu i sojuszom”.

 

Zakres kontroli społeczeństwa, wprowadzenie i stosowanie represji, prześladowań, ich stopień i zasięg uzależnione było ostatecznie od woli aparatu partyjnego i jego decyzji. To on określał główne kierunki, założenia i zadania dla MSW, a nawet dla Ministerstwa Obrony Narodowej. Działalność SB i MO podlegała sekretarzowi KC PZPR (np. w latach siedemdziesiątych funkcję tę pełnił S. Kania, w 1980 r. wybrany I sekretarzem KC

PZPR), który nie tylko sprawował nad nim kontrolę, ale również przekazywał polecenia i wytyczne. Zdecydowana większość decyzji personalnych dotyczących MSW zapadała wyłącznie w Wydziale Administracyjnym KC PZPR. „Przewodnia siła” miała faktyczny, a nie formalny nadzór i kontrolę nad resortem spraw wewnętrznych.

 

Mówiąc obrazowo, po polskim Październiku, partia wzięła na smycz cały aparat bezpieczeństwa. Trzymała ją pewnie w swoich rękach, i sama - w zależności od potrzeb - wyznaczała nie tylko jej długość, ale decydowała ostatecznie, kiedy i kogo należy poszczuć, jak ma szczekać, kiedy kąsać, a nawet do kogo ma się łasić. Na wszelki wypadek, pod ręką, miała i kaganiec. A za wierne wykonywanie zadań zawsze nagradzała rzuconym łakociem.

 

Naprawiając Polskę nie wolno nie uwzględniać czynnika czasu. Pomysły i rozwiązania, które były ze wszech miar pożądane i uzasadnione, bezpośrednio po tzw. okrągłym stole, nie mogą być dzisiaj mechanicznie powielane i zrealizowane. Nie znaczy to absolutnie, iż należy rezygnować z wartości jaką jest prawda i zaprzestać uwalniania społeczeństwa od balastu komunizmu. Jednocześnie nie powinniśmy posługiwać się uproszczoną i błędną wersją rzeczywistości, według której Służba Bezpieczeństwa to samoistne źródło i jedyne narzędzie wszelkiego zła w czasach „realnego socjalizmu”. Nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości, iż była istotnym i skutecznym instrumentem służącym do sprawowania władzy przez PZPR.

 

Tak bywa w rzeczywistości, iż za zło wyrządzone przez zaślinionego psa ponosi jego spocony właściciel. Więc nie wiem dlaczego, tak trudno obecnie ustalić, najbardziej wpływowych towarzyszy z lata PRL, udowodnić im winy i np. obniżyć emerytury ? 

 

                                                                                                                                           Emil Mastej