Do Czytelników NG słów kilka...

 

Ta olbrzymia ilość materiału, którą nie można było podzielić na dwa kolejne wydania, zmusiła  mnie  po  raz  pierwszy  do wydania podwójnego.

 

Sporo miejsca zajmują teksty poświęcone Polskiej Misji Katolickiej w Zurychu i kierującemu nią przez 10 lat – ks. prałatowi Włodzimierzowi Czerwińskiemu. Ale to nie powinno dziwić. To jesteśmy winni ks. Włodzimierzowi, za jego olbrzymią pracę, którą tu wykonał, za jego otwartość, kulturę i takt, za bycie zawsze tam, gdzie wierni go potrzebowali.

 

Decyzja o odwołaniu ks. Czerwińskiego była równie absurdalna i niedorzeczna jak próba tłumaczenia tej decyzji.  Ale nie dziwmy się, hierarchowie polskiego Kościoła, to także ludzie, a tam gdzie ludzie i polityka, tam na moralność miejsca skąpo... Likwidując PMK w Zurychu zmarnowano jednocześnie dorobek wielu Polaków walczących wcześniej o powołanie takiej Misji nad Limmatem i tych, którzy przez 18 lat jej istnienia, pracą dla tej Misji poświęcili lata swojego życia.

 

Misyjne „Wiadomości” w nowej szacie. Nowa szata z reguły bywa ciekawsza, ale chyba też i warto pamiętać, a przy­najmniej nie zapominać, że nie zawsze nowa treść była bliższa. Piszę o tym, bo spo­dziewałem się w tym wydaniu choćby krótkiego gestu podziękowania ks. Rektorowi dr. Krystianowi Gawronowi i ks. Włodzimierzowi Czerwińskiemu za ich pracę dla naszej społeczności. Czy to się kilku moim rodakom spodoba, bardziej nie, obaj są już na stałe w historii naszej helweckiej Polonii i pomijanie ich milczeniem ani ich stamtąd nie wyrzuci, ani wydaje się roz­wiązaniem poważnym. Nowemu Rektorowi PMK - ks. Sławomirowi Kaweckiemu, życzę jak najle­piej. Wiary i pokory również.

 

Właśnie otrzymałem od Prezesa dr. Pyszko list. Odpowiem na niego w wydaniu następnym, ponieważ ten numer jest już zamknięty. Myślę, że jego ciekawość czy mam skażony życiorys PZPR-em i ubecją  wytrzyma ten krótki okres czasu. W końcu ja też czekam na jego informację, które Organizacje należą do ZOP i ilu osobowe Walne Zebranie i kiedy wybrało go na swojego przywódcę. Jak dotąd bez echa.

                                                                                                

 

                                                                                                      Wasz Redaktor