Kapłan Wspólnoty...

Tadeusz M. Kilarski

ks. Wł. Czerwiński

Winterthur. 10 czerwca.  Kościół św. Józefa. Jestem tu po raz pierw­szy. Od lat, w którąś z czerwcowych nie­dziel jest odprawiana Msza św. w intencji mojego – tragicznie zmarłego Ojca. Dotąd zawsze w Zurychu. Od wielu lat taką Mszę celebru­je ks. Włodzimierz Czerwiński, ksiądz, który do niespo­kojnego miasta nad Limmatem  wprowadził spokój, kapłan, który przy Polskiej Misji Katolickiej w Zurychu stworzył miejs­ce, do którego wrócili dorośli, przyszła młodzież.

 

On wie i ja wiem, że jakieś kuriozalne, dla nikogo w naszym środowisku niezrozumiałe przesłanki zadecydowały o jego odwołaniu. Gdyby niszczył – ale przecież budował, gdyby jątrzył, a przecież łagodził, niewielu spotkałem w swoim życiu księży, którzy mieliby w sobie tyle pokory...

Przymykam oczy... wraca telefon Tadzia Wojnarskiego. Był w Davos... umierał. W jednej z ostatnich rozmów telefonicznych powiedział – mamy wspaniałego kapłana. Potrzebuję spowiedzi i sakramentu Ko­munii. I on jedzie dziesiątki kilometrów, abym ja, już umierający to otrzymywał.

 

Z faktu prowadzenia gazety polonijnej, nasze kontakty były nieuniknione. Więc i tych obrazów znacznie więcej. Odsłonięcie tablicy kościuszkowskiej w hotelu „Krone” w Solurze i błogosławieństwo ks. Włodzimierza... uroczystości 3-go Maja i 11-go listopada w Zurychu, kościuszkowskie w Zuchwilu, 1-szo listopadowe na cmentarzu Rosenberg w Winterthur i  w Wiesendangen. I te piekące - związane z ostatnim pożegnaniem tych, którzy poodchodzili... Był dla nas wszystkich i zawsze. Zdobył sobie takie miejsce w naszej świadomości, które czyniło poletko zaufania, Nie był wielkim oratorem, ale był wspaniałym kapłanem, nie, jest nadal wspaniałym kapłanem. 

 

Kończy się msza św. I kiedy słyszę ten spokojny głos ks. Czerwińskiego błogosławiącego wiernych, a następnie oddalającego się powoli w kierunku zakrystii, nagle uświadamiam sobie jak bardzo pasują  słowa Karola Balińskiego do tej postaci -

 

O arcymistrzu, wierzę słowu twemu,

Że inny zbiera, a nie ten co sieje !

Że Bóg w zapłacie rozsiewcy biednemu

Zostawił tylko wiarę i nadzieję !

Błogosławieństwo dałeś opuszczonym,

Smętnym pociechę przyrzekłeś w podziele –

Więc z łzą otartą, z czołem rozjaśnionym

Ja jeszcze idę orać – przyjaciele...