|
TADEUSZ KOŚCIUSZKO, pamięć, tradycja, fakty.
Prelekcja wygłoszona przez autora na uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku czci Kościuszki w Vezii dn. 27 października 2007
Imię jego okryte jest sławą. Jego imię pozostaje w pamięci, mimo, że
już 190 lat upływa od dnia jego zgonu. Ale kim jest dla nas dzisiaj
Tadeusz Kościuszko, cieszący się juz za swego życia powszechnym
uznaniem i chwałą, ów bohater „dwóch
światów”, bohater Narodu polskiego i amerykańskiego,
którego Białorusini nazywają dziś swym „bohaterskim
ziomkiem”, jako że urodził się na terytorium obecnej Białorusi.
Kim jest dla nas ów mężny nad wyraz Polak z Litwy, który
to w latach 1776-1783 w randze inżyniera-pułkownika armii rodzącego się
wówczas państwa Ameryki Północnej, z pełnym oddaniem
poświęcał swe siły, wiedzę i talent budowniczego fortyfikacji
obronnych, sprawie niepodległości ludu Ameryki, wyzwalającego się z pod
jarzma kolonializmu Korony Brytyjskiej? Za swe zasługi tam położone,
Kongres amerykański mianował go generałem brygady i uhonorowany on
został przez Washingtona orderem Cincinnati, najwyższym amerykańskim
odznaczeniem przyznawanym walecznym cudzoziemcom.
Kościuszko urodził się na Litwie w Mereczowszczyźnie w 1746 r.
Pochodził z rodziny drobnoszlacheckiej, która – na
przestrzeni dwóch stuleci – spolonizowała się w duchu i
świadomości. Wychowany w miłości i oddaniu dla Kraju, młody Tadeusz
przeżywał boleśnie zmierzch Rzeczpospolitej Obojga Narodów, owej
prześwietnej przed laty państwowej wspólnoty polsko-litewskiej,
stojącej w swej większości przy wierze rzymsko-katolickiej, ale
zamieszkałej przez liczne mniejszości etniczno-wyznaniowe:
żydów, protestantów, prawosławnych Rusinów,
muzułmańskich Tatarów, żyjących w duchu współistnienia i
tolerancji w łonie społeczeństwa przez długie wieki wolnego i
prosperującego. Z biernego świadka zapowiedzi upadku, przeistoczył się
Kościuszko, w wyniku wychowania i przezywanych wydarzeń, w czynnego
obrońcę wartości narodowych i wytrwałego głosiciela idei
demokratycznych.
Wywodząc się z rodziny katolickiej, przywiązanej tradycyjnie do kultu
maryjnego (więź tę niejednokrotnie sam potwierdzał *), żyjąc przy tym
samotnie, bez ogniska domowego, poświęcił się Kościuszko całkowicie
sprawie obrony interesów społeczno-ludzkich i narodowych
przeciwko siłom ucisku, gwałtu i niesprawiedliwości. Wspomnijmy tu jego
wystąpienia na rzecz chłopów pańszczyźnianych, na rzecz kobiet w
tym czasie nie posiadających praw obywatelskich, na rzecz czarnych
niewolników w Ameryce. Pragnął, aby każdy stał się w swym kraju
obywatelem świadomym, wolnym i równouprawnionym. Wspomnijmy jego
szczodrobliwość względem żebraków i sierot (mianowicie w
Solurze), jego postulaty, aby młodzieży zapewnić wychowywanie w zdrowym
duchu wedle metod przyjętych przez znanego szwajcarskiego pedagoga,
Johanna Heinricha Pestalozzi. Wspomnijmy jego wezwania patriotyczne,
wyrażające zrozumienie i uczucia solidarności, skierowane w czasie
insurekcji 1794 r. do wspólnoty żydowskiej (w Krakowie) i innych
mniejszości etniczno-religijnych. Można by powiedzieć, ze był to może
gest tendencyjny ze strony Naczelnika, szukającego poparcia ze strony
jak najszerszych warstw społeczeństwa dla osiągnięcia wspólnego
celu: niepodległości Kraju. Ale w rzeczywistości, działał tu Kościuszko
w zamiarze zjednania możliwie wszystkich warstw społeczeństwa
wokół idei wywalczenia i zabezpieczenia siłą zbrojną bytu
narodowego, i aby zachować na zawsze, - nawet w razie kleski wojennej i
utraty niepodległości, - w głębokiej świadomości i pamięci Narodu ideał
Polski, mającej trwać po wsze czasy, nieśmiertelnej, jak to
przepowiedział później z pełnym przeświadczeniem.
Ów generał, naczelny Wódz armii i Narodu, o obliczu
młodzieńczym i spojrzeniu jednocześnie zdecydowanym i łagodnym,
obdarzony był romantyczną duszą artysty. Był miłośnikiem natury,
pociągała go muzyka, sztuka i piękna literatura. Pozostawił po sobie
wiele rysunków akwareli w postaci małych podobizn, scen
alegorycznych (np. rysunek „wzburzonego Chrystusa na
Krzyżu”), krajobrazów, zabudowań architektonicznych.
Wykonywał też w drzewie małe przedmioty (tabakierki, skrzyneczki), by
je ofiarować w prezencie swym znajomym. W czasie swego pobytu w carskim
wiezieniu w Sankt Petersburgu (jesień 1794 – grudzień 1796)
rzeźbił ołtarzyki, które przekazał następnie do Sanktuarium
maryjnego na Jasnej Górze w Częstochowie (przechowywane są one w
tamt. Skarbcu). Kościuszko-meloman skomponował nawet trzy drobne utwory
na fortepian (dwa polonezy i walc wydane w 1798 w Londynie),
zadedykowane „patriotycznej Armii polskiej” ( z myślą
zapewne o Legionach Dąbrowskiego). A jednego dnia, w Solurze, wpisał do
sztambucha młodego Zeltnera krótki wiersz (po francusku)
wyrażając w nim swe ideały. Oto tekst tego wiersza (w wersji polskiej:
JAK): Lepiej niech spadnie wawrzynu korona
Juz za życia był Kościuszko otoczony poważaniem. Jego wielki heroizm i
cnoty zapewniły mu nieśmiertelność w pamięci ludzkiej. Dla
Polaków był i jest on stale postacią wprost emblematyczną,
chwalebnym symbolem bezgranicznego poświęcenia się dla dobra Ojczyzny.
Stał się tym samem niejako ucieleśnieniem identyczności narodowej.
Dlatego też uważany jest za największego Bohatera Narodu Polskiego. W
Stanach Zjednoczonych, Kościuszko jest uznawany (i był zawsze) za
jednego ze współtwórców niepodległości narodowej.
Jest to nieskazitelny syn wolności, wyraził się o nim Thomas Jefferson,
późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych. Znów
Francja uhonorowała Kościuszkę, jako jednego z tych co poświęcili swe
ramię i swe męstwo w obronie ludów przeciwko koronowanym
despotom, jak głosi dekret Zgromadzenia Narodowego z dnia 26 sierpnia
1792, nadający Kościuszce francuskie obywatelstwo (razem m.in. z Jerzym
Washingtonem i Johannem Pestalozzi). Kościuszko - najwybitniejsza
postać naszego stulecia, wedle słów wyrażonych 160 lat temu
przez znanego publicystę polityka francuskiego Pierre Josepha Proudhon,
- cieszył się należnym szacunkiem również i ze strony państw,
przeciwko którym walczył na polach bitew, a to: Anglii i Rosji
carskiej.
Kościuszko mieszkał w Solurze dwa lata i trzy miesiące, otoczony ludzka
admiracją, szacunkiem i sympatią. Znalazło to wyraz m.in w okolicznym
„Gońcu Szwajcarskim”, który donosił (w 1816 r.) swym
czytelnikom, że od przeszło roku żyje wśród nas Wielki Bohater
Polski, szczodrobliwy obrońca wolności, nieśmiertelny Kościuszko. W
całym kraju jest on miłowany za swą dobroczynność względem ubogich.
Kościuszko zmarł w swym solurskim mieszkaniu dnia 15 października 1817
r. W uroczystości pogrzebowej, która odbyła się w dniu 19
października w kościele Niepokalanego Poczęcia (zwanym popularnie
„Kościołem Jezuitów”) uczestniczyli dostojnicy
duchowni, przedstawiciele Władz miejskich i kantonalnych Solury, oraz
rzesze ludzi w rozmaitym wieku i z rozmaitych warstw społecznych.
Zwłoki zmarłego, po ich zabalsamowaniu, złożone zostały w krypcie
kościoła, a następnie (z końcem marca następnego roku) przewiezione do
Krakowa. Serce wyjęte z ciała zostało ok. 1820 r. przewiezione z Solury
przez Emilie Zeltner, zamężną za Gianbatiste ks. Morosiniego do jego
posiadłości w Varese kolo Mediolanu i tam umieszczone w mauzoleum. W
jakiś czas później urna ze sercem generała powróciła do
Szwajcarii, a mianowicie do Vezii, koło Lugano w kantonie Tesinu i
złożona w kaplicy rodziny ks. Morosinich. W 1895 r. te cenne relikwie
zostały przekazane Polakom.
* * *
Dzisiaj spuścizna duchowa tego bohaterskiego posłańca nadziei,
braterstwa i uczuć sprawiedliwości nie należy jedynie do dziedzictwa
historyczno-ideowego Polski i Stanów Zjednoczonych. Dziedzictwo
to staje się, rzecz oczywistą, ogólnoeuropejskie, ale oczekiwać
można, że stanie się ono częścią ogólnoludzkiej cywilizacji. Bo
jak to słusznie podkreślił prof. Etienne Rosset Uniwersytetu w
Lozannie: Kościuszko, poprzez swą osobowość, jest bliski i zrozumiały
nam wszystkim, wyraża on bowiem wartości – jak męstwo, zaparcie
się w sobie, prawość, szczodrobliwość – stanowiące źródło
ogólnoludzkich zdarzeń. (**)
|