TADEUSZ KOŚCIUSZKO, pamięć, tradycja, fakty.

J.A. K o n o p k a

 

Prelekcja wygłoszona przez autora na uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku czci Kościuszki w Vezii dn. 27 października 2007

 

Imię jego okryte jest sławą. Jego imię pozostaje w pamięci, mimo, że już 190 lat upływa od dnia jego zgonu. Ale kim jest dla nas dzisiaj Tadeusz Kościuszko, cieszący się juz za swego życia powszechnym uznaniem i chwałą, ów bohater „dwóch światów”, bohater Narodu polskiego i amerykańskiego, którego Białorusini nazywają dziś swym „bohaterskim ziomkiem”, jako że urodził się na terytorium obecnej Białorusi. Kim jest dla nas ów mężny nad wyraz Polak z Litwy, który to w latach 1776-1783 w randze inżyniera-pułkownika armii rodzącego się wówczas państwa Ameryki Północnej, z pełnym oddaniem poświęcał swe siły, wiedzę i talent budowniczego fortyfikacji obronnych, sprawie niepodległości ludu Ameryki, wyzwalającego się z pod jarzma kolonializmu Korony Brytyjskiej? Za swe zasługi tam położone, Kongres amerykański mianował go generałem brygady i uhonorowany on został przez Washingtona orderem Cincinnati, najwyższym amerykańskim odznaczeniem przyznawanym walecznym cudzoziemcom.

Powróciwszy do Kraju, otrzymuje Kościuszko stopień generała-majora w polskiej armii i w 1792 r. walczy z najeźdźcą rosyjskim w obronie Ojczyzny i jej wiekopomnego aktu: Konstytucji Trzeciego Maja uchwalonej rok wcześniej. Za swą waleczność otrzymuje z rak króla Stanisława Poniatowskiego najwyższe odznaczenie narodowe: krzyż Virtuti Militari. Po klęsce uchodzi za granicę, do Niemiec (Saksonii), skąd powraca piętnaście miesięcy później, w marcu 1794 r., aby podjąć na nowo walkę przeciwko najeźdźcom umiłowanej ponad wszystko Ojczyzny. Ogłoszony Naczelnikiem narodowych sił zbrojnych, odnosi zwycięstwo nad Rosjanami w bitwie pod Racławicami, później zmusza wojska rosyjskie i pruskie do odstąpienia od oblężonej przez nie Warszawy. Lecz jego ostateczna klęska pod Maciejowicami w dniu 10 października 1794 r. otwarła długą drogę męczeństwa Narodu, znaczona zarazem cierpieniem i chwałą. Odtąd imię Kościuszki, otoczone aureolą heroizmu i wiecznej pamięci staje się niejako światłem przewodnim w przeszło stuletniej walce o wyzwolenie Polski. A święta dewiza Kościuszki, zamknięta w trzech znaczących słowach, pełnych ideowej treści narodowo-demokratycznej: Wolność, Całość, Niepodległość staje się hasłem i programem działań polskich  patriotów. Inny wielki Polak-patriota, Ignacy Paderewski, w swym przemówieniu wygłoszonym w 1915 r. u stóp pomnika Kościuszki w Chicago, nazwał polsko-amerykańskiego bohatera naszą chlubą, naszą chwałą, naszą ozdobą, składając hołd cieniom Bohatera, nieskazitelnego wyraziciela wartości ogólnoludzkich, uczuć patriotycznych i poczucia sprawiedliwości społecznej.

 

 Kościuszko urodził się na Litwie w Mereczowszczyźnie w 1746 r. Pochodził z rodziny drobnoszlacheckiej, która – na przestrzeni dwóch stuleci – spolonizowała się w duchu i świadomości. Wychowany w miłości i oddaniu dla Kraju, młody Tadeusz przeżywał boleśnie zmierzch Rzeczpospolitej Obojga Narodów, owej prześwietnej przed laty państwowej wspólnoty polsko-litewskiej, stojącej w swej większości przy wierze rzymsko-katolickiej, ale zamieszkałej przez liczne mniejszości etniczno-wyznaniowe: żydów, protestantów, prawosławnych Rusinów, muzułmańskich Tatarów, żyjących w duchu współistnienia i tolerancji w łonie społeczeństwa przez długie wieki wolnego i prosperującego. Z biernego świadka zapowiedzi upadku, przeistoczył się Kościuszko, w wyniku wychowania i przezywanych wydarzeń, w czynnego obrońcę wartości narodowych i wytrwałego głosiciela idei demokratycznych.

Po kilku latach nauki w Kolegium OO. Pijarów w Lubieszowie, młody Tadeusz wybrał wyszkolenie wojskowe. Jest najpierw wychowankiem Królewskiej Szkoły Kadetów w Warszawie (1768-1767), następnie - w latach swego pierwszego pobytu we Francji (1768-1774) uczęszcza na uczelnie wojskowe w Mezières i Paryżu. Zostaje inżynierem wojskowym, specjalistą w zakresie budowy fortyfikacji obronnych. Prace realizowane w tej dziedzinie wedle jego koncepcji i pod jego dozorem w latach wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych przyniosły mu sławę i powszechne uznanie.

 

Wywodząc się z rodziny katolickiej, przywiązanej tradycyjnie do kultu maryjnego (więź tę niejednokrotnie sam potwierdzał *), żyjąc przy tym samotnie, bez ogniska domowego, poświęcił się Kościuszko całkowicie sprawie obrony interesów społeczno-ludzkich i narodowych przeciwko siłom ucisku, gwałtu i niesprawiedliwości. Wspomnijmy tu jego wystąpienia na rzecz chłopów pańszczyźnianych, na rzecz kobiet w tym czasie nie posiadających praw obywatelskich, na rzecz czarnych niewolników w Ameryce. Pragnął, aby każdy stał się w swym kraju obywatelem świadomym, wolnym i równouprawnionym. Wspomnijmy jego szczodrobliwość względem żebraków i sierot (mianowicie w Solurze), jego postulaty, aby młodzieży zapewnić wychowywanie w zdrowym duchu wedle metod przyjętych przez znanego szwajcarskiego pedagoga, Johanna Heinricha Pestalozzi. Wspomnijmy jego wezwania patriotyczne, wyrażające zrozumienie i uczucia solidarności, skierowane w czasie insurekcji 1794 r. do wspólnoty żydowskiej (w Krakowie) i innych mniejszości etniczno-religijnych. Można by powiedzieć, ze był to może gest tendencyjny ze strony Naczelnika, szukającego poparcia ze strony jak najszerszych warstw społeczeństwa dla osiągnięcia wspólnego celu: niepodległości Kraju. Ale w rzeczywistości, działał tu Kościuszko w zamiarze zjednania możliwie wszystkich warstw społeczeństwa wokół idei wywalczenia i zabezpieczenia siłą zbrojną bytu narodowego, i aby zachować na zawsze, - nawet w razie kleski wojennej i utraty niepodległości, - w głębokiej świadomości i pamięci Narodu ideał Polski, mającej trwać po wsze czasy, nieśmiertelnej, jak to przepowiedział później z pełnym przeświadczeniem.

 

Ów generał, naczelny Wódz armii i Narodu, o obliczu młodzieńczym i spojrzeniu jednocześnie zdecydowanym i łagodnym, obdarzony był romantyczną duszą artysty. Był miłośnikiem natury, pociągała go muzyka, sztuka i piękna literatura. Pozostawił po sobie wiele rysunków akwareli w postaci małych podobizn, scen alegorycznych (np. rysunek „wzburzonego Chrystusa na Krzyżu”), krajobrazów, zabudowań architektonicznych. Wykonywał też w drzewie małe przedmioty (tabakierki, skrzyneczki), by je ofiarować w prezencie swym znajomym. W czasie swego pobytu w carskim wiezieniu w Sankt Petersburgu (jesień 1794 – grudzień 1796) rzeźbił ołtarzyki, które przekazał następnie do Sanktuarium maryjnego na Jasnej Górze w Częstochowie (przechowywane są one w tamt. Skarbcu). Kościuszko-meloman skomponował nawet trzy drobne utwory na fortepian (dwa polonezy i walc wydane w 1798 w Londynie), zadedykowane „patriotycznej Armii polskiej” ( z myślą zapewne o Legionach Dąbrowskiego). A jednego dnia, w Solurze, wpisał do sztambucha młodego Zeltnera krótki wiersz (po francusku) wyrażając w nim swe ideały. Oto tekst tego wiersza (w wersji polskiej: JAK):

Lepiej niech spadnie wawrzynu korona 
ze skroni wyniosłej, zwycięska ozdoba, 
niżby nieprawość miała zgasić zorzę chwały. 
Chce ujrzeć bohaterów zasłużonej sławy, 
na wzór Tytusa, Marka Aureliusza, Trajana postawy. 
Chce ujrzeć wzory honoru ludzkości, 
którym korona cnota i ducha wartości.

 

 Juz za życia był Kościuszko otoczony poważaniem. Jego wielki heroizm i cnoty zapewniły mu nieśmiertelność w pamięci ludzkiej. Dla Polaków był i jest on stale postacią wprost emblematyczną, chwalebnym symbolem bezgranicznego poświęcenia się dla dobra Ojczyzny. Stał się tym samem niejako ucieleśnieniem identyczności narodowej. Dlatego też uważany jest za największego Bohatera Narodu Polskiego. W Stanach Zjednoczonych, Kościuszko jest uznawany (i był zawsze) za jednego ze współtwórców niepodległości narodowej. Jest to nieskazitelny syn wolności, wyraził się o nim Thomas Jefferson, późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych. Znów Francja uhonorowała Kościuszkę, jako jednego z tych co poświęcili swe ramię i swe męstwo w obronie ludów przeciwko koronowanym despotom, jak głosi dekret Zgromadzenia Narodowego z dnia 26 sierpnia 1792, nadający Kościuszce francuskie obywatelstwo (razem m.in. z Jerzym Washingtonem i Johannem Pestalozzi). Kościuszko - najwybitniejsza postać naszego stulecia, wedle słów wyrażonych 160 lat temu przez znanego publicystę polityka francuskiego Pierre Josepha Proudhon, - cieszył się należnym szacunkiem również i ze strony państw, przeciwko którym walczył na polach bitew, a to: Anglii i Rosji carskiej.

Z początkiem lipca 1815 r., przybył sędziwy generał do Szwajcarii, do kraju instytucjonalnej demokracji i neutralnej polityki zagranicznej, i w którym to, już trzydzieści lat wcześniej, znaleźli schronienie pierwsi polscy emigranci, weterani pierwszego zbrojnego postania przeciwko wrogiej ingerencji carskiej Rosji ( Konfederacja barska, 1768-1772). Kocham wasz kraj i jego mieszkańców, pisał uprzednio z Wiednia Kościuszko (w połowie czerwca 1815) do Cezarego La Harpe szwajcarskiego męża stanu, prosząc go o ułatwienie w uzyskaniu urzędowego zezwolenia na pobyt, abym wśród was mógł pozostać. Przybywszy do Szwajcarii, udał się do Solury, witany u bram przez mieszkańców i delegację miejscowych władz. Tu znalazł ostateczne miejsce pobytu po 21-letniej tułaczce po rożnych krajach, Opuściwszy bowiem wiezienie carskie (w grudniu 1796 r.), i przejechawszy przez kraje skandynawskie, zatrzymał się najpierw przejściowo w Londynie (początek 1797), później przebywał dłuższy czas w Stanach Zjednoczonych (od połowy 1797 do połowy 1798 ), następnie zamieszkiwał, jako „francuski rezydent” we Francji (lato 1798 do początku maja 1815), po czym udał się do Wiednia, gdzie przebywał jakiś czas (druga polowa maja druga połowa czerwca 1815), licząc na możliwość interweniowania na rzecz Polski w końcowej fazie Kongresu wiedeńskiego. W Solurze, Kościuszko mieszkał przy rodzinie Zeltnerów, w domu przy Gurzelngasse, w mieszkaniu na pierwszym piętrze (od 1936 r. znajduje się tu Muzeum Kościuszki).


Kościuszko dużo podróżował po całej Szwajcarii, pragnąc poznać ten piękny kraj i jego mieszkańców. Tak zatem w 1816 r. udaje się do Kantonu Tesin. Doskonale pojmuje fakt powitania Jego czcigodnej osoby w Vezii i Lugano z pełną przyjaźnią i szacunkiem, pisał z Solury do Kościuszki Franz Zeltner w swym liście z 13 lipca 1816 r. W istocie Kościuszko byl bardzo godnie ugoszczony przez rodzinę ks. Morosinich w Vezii. Także w Castagnola (Lugano) doznał on serdecznego przyjęcia ze strony mecenasa i poety Pietro Peri. By uczcić swego gościa Peri napisał (po włosku) sonet zatytułowany W hołdzie Kościuszki i zadedykowany wielce szczodrobliwemu i niezwyciężonemu Naczelnemu Wodzowi. Znów inny wielbiciel Kościuszki, Giuseppe Maria Rusca, literat z Lugano poświęcił swój sonet Wizja (pisany po włosku) Jego Ekscelencji Generałowi Kościuszce, który uhonorował swą obecnością uroczą willę Morosinich i miasto Lugano. W tekście wyraża on uwielbienie dla Wielkiego Kościuszki, przed którym zadygotały trony tyranów.

 

Kościuszko mieszkał w Solurze dwa lata i trzy miesiące, otoczony ludzka admiracją, szacunkiem i sympatią. Znalazło to wyraz m.in w okolicznym „Gońcu Szwajcarskim”, który donosił (w 1816 r.) swym czytelnikom, że od przeszło roku żyje wśród nas Wielki Bohater Polski, szczodrobliwy obrońca wolności, nieśmiertelny Kościuszko. W całym kraju jest on miłowany za swą dobroczynność względem ubogich. Kościuszko zmarł w swym solurskim mieszkaniu dnia 15 października 1817 r. W uroczystości pogrzebowej, która odbyła się w dniu 19 października w kościele Niepokalanego Poczęcia (zwanym popularnie „Kościołem Jezuitów”) uczestniczyli dostojnicy duchowni, przedstawiciele Władz miejskich i kantonalnych Solury, oraz rzesze ludzi w rozmaitym wieku i z rozmaitych warstw społecznych. Zwłoki zmarłego, po ich zabalsamowaniu, złożone zostały w krypcie kościoła, a następnie (z końcem marca następnego roku) przewiezione do Krakowa. Serce wyjęte z ciała zostało ok. 1820 r. przewiezione z Solury przez Emilie Zeltner, zamężną za Gianbatiste ks. Morosiniego do jego posiadłości w Varese kolo Mediolanu i tam umieszczone w mauzoleum. W jakiś czas później urna ze sercem generała powróciła do Szwajcarii, a mianowicie do Vezii, koło Lugano w kantonie Tesinu i złożona w kaplicy rodziny ks. Morosinich. W 1895 r. te cenne relikwie zostały przekazane Polakom.

 Az do 1927 r. urna z sercem Kościuszki spoczywała w kaplicy-mauzoleum jego imienia na zamku w Rapperswilu w siedzibie Muzeum Polskie, następnie przewieziona została wraz ze wszystkimi zbiorami Muzeum do Warszawy. Natomiast w Zuchwilu, pod Solurą, na cmentarzu komunalnym (obecnie nieistniejącym) złożone zostały 17 października wnętrzności wyjęte z ciała zmarłego generała. Ten akt wyjątkowy jest jawnym dowodem niezwykle wielkiego szacunku, jakim solurczycy otaczali postać Kościuszki, nawet i po jego smierci. Wkrótce potem, Franz Zeltner dał wystawić na tym miejscu okazały pomnik z kamienia jurajskiego, który istnieje do dnia dzisiejszego. Ów trójczęściowy podział śmiertelnych szczątków Kościuszki zdaje się być aktem wprost symbolicznym; wszak i ziemie jego zamęczonej Ojczyzny podzielono na trzy części…

 

     *   *   *


Zwyciężony (w sensie wojskowym), a zarazem zwycięzca (w sensie moralnym), Kościuszko, nieszczęśliwy obrońca polskiej Ojczyzny, pozostaje w powszechnej pamięci. Ku jego czci wzniesiono rozliczne pomniki, zwłaszcza w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Różne utwory literackie, teatralne, muzyczne i malarskie zostały jemu poświęcone. Jego imię noszą miasta, kopce, góry, place, parki, bulwary, aleje instytucje, wojskowe dywizje itp. Liczne tablice pamiątkowe przypominają jego postać i wydarzenia historyczne miejscowo z nim związane.


Dzisiaj spuścizna duchowa tego bohaterskiego posłańca nadziei, braterstwa i uczuć sprawiedliwości nie należy jedynie do dziedzictwa historyczno-ideowego Polski i Stanów Zjednoczonych. Dziedzictwo to staje się, rzecz oczywistą, ogólnoeuropejskie, ale oczekiwać można, że stanie się ono częścią ogólnoludzkiej cywilizacji. Bo jak to słusznie podkreślił prof. Etienne Rosset Uniwersytetu w Lozannie: Kościuszko, poprzez swą osobowość, jest bliski i zrozumiały nam wszystkim, wyraża on bowiem wartości – jak męstwo, zaparcie się w sobie, prawość, szczodrobliwość – stanowiące źródło ogólnoludzkich zdarzeń. (**)

            
                                                                                                                                         J.A. K o n o p k a

_________________________________________________________________________
*) Patrz: „Kult maryjny u Tadeusza Kościuszki” (Nasza Gazetka, 2005, nr 4 str. 26-27)
**) François Rosset, Kosciuszko ou la rêve de la modernité. « Der letzter Ritter und erster  Bürger im Osten Europas“, Basel 1996, pp. 331-342, p. 340.




(tłumaczenie z francuskiego: JAK))
 --------------------------------------------------------------------------------------