Między obrazami

Jan Zieliński

 

Bóg Matka

Fryburskie Muzeum Sztuki i Historii prezentuje niecodzienną wystawę, która może zainteresować z wielu punktów widzenia: artystycznego, historycznego, teologicznego i antropologicznego. W ścisłej współpracy z rozwijającym się z powijaków muzeum BIBEL-ORIENT (dysponującym na razie bogatą kolekcją, zapleczem naukowym i małym gabinetem wystawowym na Uniwersytecie Fryburskim) pokuszono się o konfrontację różnych aspektów kultu maryjnego z wieloma przejawami kultu bogiń w Palestynie i na szeroko rozumianym Bliskim Wschodzie.

 

W przestrzeni rzecz prezentuje się tak: na ścianach i przed ścianami dużej sali wystawowej umieszczono obiekty chrześcijańskie, ich odpowiedniki z innych bliskowschodnich religii skupiono w owalnym kształcie pośrodku sali, niczym twardą pestkę w owocu. Między poszczególnymi działami tematycznymi występują frapujące niekiedy podobieństwa, ale i znamienne różnice.

 

Tytuły poszczególnych działów są precyzyjne i wymowne, wystarczy je wymienić, by zorientować się w skali przedsięwzięcia i w sposobie myślenia organizatorów wystawy. Włosy: prezentacja lub zasłona, Błogosławione piersi, Królowe niebios, Mądrość Maât (chodzi o egipską boginię roztropności, mądrości, godzenia przeciwieństw, przedstawianą z wielkim strusim piórem na głowie), Niedostępne misterium, Życie i śmierć: macierzyństwo i opłakiwania, Izis: dramat rodzinny, Bogini i wegetacja, Bogini i zwierzęta, Bogini i lew, Tanit, niebezpieczna matka? (mowa o fenickiej bogini, opłakującej zmarłe dzieci, a przedstawianej z wielkim uchem dla zaznaczenia, że wysłuchiwała modlitw; niektórzy wszak utrzymują, że składano jej też ofiary z dzieci), Bogini dziewicza i wojownicza oraz Boginie i gołębice-posłanki miłości.

Otwierająca się Matka Boska

 

Wspólną płaszczyznę stanowią albo funkcje albo atrybuty. I tak wizerunki Niepokalanie Poczętej (Immaculata) zestawiono z pojawiającymi się w różnych kulturach boginiami-dziewicami, przedstawienia cudu dzielenia się przez Bożą Matkę pokarmem ze świętymi bądź ubogimi (lactatio) – z rozmaitymi boginiami, które też zajmowały się karmieniem piersią. Kult dorodnych piersi w ogóle odgrywał w pewnym okresie szczególną rolę na Ziemi Świętej. Na pustyni Negew znaleziono inskrypcję z VIII wieku przed Chr.: „Błogosławię cię w imię JHWH i Aszery”. Aszera była przez kilka stuleci czczona w świątyni jerozolimskiej, dopóki nie wypędzono jej i jej wyznawców; zachowały się setki figurek tej bogini, podtrzymującej ręką bujne piersi, figurek ofiarowywanych kobietom przy ceremoniach zaślubin.

 

Po wyjściu z niewoli babilońskiej u boku JHWH pojawia się inna bogini, będąca uosobieniem mądrości. Podobnie jak Aszera bywa ona przedstawiana w postaci drzewa życia. W Księdze Przysłów jest ona nie tylko doradczynią, ale i samą zasadą twórczego życia. Ten związek mądrości z przekazywaniem życia zachował się w niektórych językach, np. po francusku sage-femme to nie tyle mądra-kobieta, co położna.

 

\Karmiąca Izis

Motyw opłakiwania zmarłego Syna (Pietà) występuje również w religii starożytnego Egiptu (Izis opłakująca Ozyrysa). W innych religiach pojawiają się funkcje, związane z takimi pojęciami maryjnymi, jak Pocieszy­cielka, Orędowniczka, Królowa Niebios.

 

Warto poświęcić trochę czasu na samodzielne wędrowanie po bogatej wystawie fryburskiej, odkrywając na własną rękę mało znane powinowactwa między bliskowschodnimi religiami. Autorzy ekspozycji sięgają zresztą także do czasów nam współczesnych i pokazują na przykład szwajcarski przekład Biblii z 2006 r., dokonany z uwzględnieniem równowagi pomiędzy męskimi a żeńskimi atrybutami Boga, także w warstwie językowej (Bibel in gerechter Sprache).

 

Wystawie towarzyszy w charakterze katalogu, po niemiecku i po francusku, publikacja, do której tekst napisał szef fundacji BIBEL+ORIENT, prof. Othmar Keel (zasadniczy je­go zrąb ukazał się też w „NZZ” z 30.06/ 01.07.2007 w postaci artykułu pt. Wie männlich ist der Gott der Bibel? Überlegungen zu einer unerledigten Frage). W części katalogowej, która zresztą nie całkiem pokrywa się z zawartością wystawy, zamieszczono wiele barwnych reprodukcji, głównie zresztą dotyczących kultów niechrześcijanskich. Sam artykuł Keela ilustrowany jest współczesnymi rysunkami.

 

Podobnie w książce, która wpadła mi w ręce w domowej bibliotece, kiedy zastanawiałem się nad zagadnieniami, zaprezentowanymi na fryburskiej wystawie: Mariana Gawalewicza Królowa Niebios. Legendy o Matce Boskiej (Warszawa 1985, „Pax”). Marne współczesne rysuneczki ilustrujące tę książeczkę, naiwne i banalne, przeszkadzają w lekturze. A przecież Gawalewicz napisał Królową Niebios pod wpływem cyklu obrazów malarza religijnego Piotra Stachiewicza, przedstawiających Maryję w legendzie ludowej – tekst i obraz stanowią tu nierozłączną jedność, tak też ukazały się po raz pierwszy w roku 1894.

 

Nawet jednak zredukowane do samego tekstu legendy o Królowej Niebios służyć mogą za poetycki komentarz do fryburskiej wystawy. Mamy tu na przykład opowieść o tym, jak Bóg stworzył Adamowi towarzyszkę, która była „jak lilia czysta i biała, jak woń lekka i miła”, a cała natura oddawała jej hołd. Tylko Adam pozostawał obojętny, „bo za wątłą dlań była, za powiewną, za mglistą i obłoczną”, więc ulitował się nad nim Bóg, „Kwiat Dziewicę” zabrał do siebie, a pierwszemu człowiekowi dał stworzoną na jego miarę Ewę. A potem znalazł dla „Kwiata Dziewicy” inne zadanie: stała się matką Syna Bożego. Albo kilka opowieści o zachowaniu się roślin w czasie ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu: jak tchórzliwa osika nie chciała dać uciekinierom schronienia i za karę do dziś w najspokojniejszą pogodę drży ze strachu, a w dodatku powiesił się na niej Judasz, jak leszczyna, przeciwnie, pomogła Matce Bożej i w nagrodę nigdy nie uderza w nią piorun. Kilka opowieści dotyczy szczególnego związku Matki Boskiej z kłosami (to też jeden z tematów wystawy). Niektóre mówią o zwierzętach, w tym także o tych, którym los nie sprzyjał. O pająku, który przechwalał się, iż od Marii Panny cieniej przędzie, więc teraz za karę – „prowadzić musi życie liche, mieszkać po ruinach i prząść swą siatkę z marnego przędziwa, którą podmuchem lada wiatr rozrywa”. I o wężu, który chodził kiedyś na czterech łapach, ale raz przestraszył Najświętszą Pannę, a za karę nogi mu odpadły i pełza. Legenda ta z niejakim współczuciem pokazuje los pełzających stworów: „Każdego roku w dzień Narodzenia Matki Bożej, podczas sumy, gdy ksiądz z kazaniem wychodzi na ambonę, węże i żmije wyłażą na drzewa i nasłuchują, czy się o sobie czego dobrego nie dowiedzą, a potem opuszczają się smutne i zawstydzone na ziemię, i na zimowe leże rozłażą się po kryjówkach [...]”. Opowieść o pragnących dobrej nowiny wężach koresponduje na wystawie z kilkoma przedstawieniami Madonny oraz ze znalezioną na Górze Karmel statuetką Afrodyty z umieszczoną na udzie wyszukaną ozdobą w kształcie węża.

Niemal równocześnie z otwarciem wystawy we Fryburgu ukazał się pod tytułem Promieniowanie macierzyństwa tematyczny numer wydawanego przez krakowskich jezuitów kwartalnika „Życie Duchowe”. Na okładce zdjęcie płaskorzeźby, przedstawiające postać niewiasty o włosach częściowo zasłoniętych chustką, z głową pochylona w opiekuńczym geście, znanym z tylu wizerunków maryjnych, w kierunku chłopca, który, wsparty o jej kolana, patrzy w dal. Nikt wychowany w kręgu kultury chrześcijańskiej patrząc na ten wizerunek nie będzie miał chyba wątpliwości: to Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus. A jednak płaskorzeźba, znajdująca się dziś w Muzeum Archeologicznym w Atenach, powstała w IV wieku przed Chrystusem. (Na wystawie fryburskiej jej odpowiednikiem jest późniejsza rzeźba rzymska z Palmiry, przedstawiającą kobietę z zasłoniętymi włosami, trzymającą na lewej ręce chłopca).

 

W numerze redaktor naczelny pisma, ks. Józef Augustyn SJ (który sam zrobił fotografię greckiej płaskorzeźby) zastanawia się w artykule Bóg jako Matka nad żeńskim aspektem chrześcijańskiego Boga. Przypomina takie miejsca z Biblii, w których mówi się o Bogu jako niedźwiedzicy broniącej swych młodych, o Bogu, co krzyczy jak rodząca niewiasta (Iz 42, 14), o Bogu jako położnej, co pomaga nowemu życiu przyjść na świat (Ps 22, 10 – przypominam sformułowanie sage-femme). Wskazuje na opiekuńczą rolę, jaką pełni Bóg wobec człowieka w wielu miejscach Starego Testamentu. Konkluzja jego wywodu brzmi: „Cześć dla Boga, również jako naszej Matki, może dopomóc w przezwyciężeniu zawężonego Bożego obrazu w kierunku nowej pełni i umożliwić odnowione, niebywale urozmaicone spotkanie z Bogiem.”

 

Krakowskie pismo publikuje też przekład fragmentów mistycznych rozważań czternastowiecznej zakonnicy angielskiej Julianny z Norwich, nadając im tytuł O macierzyństwie Boga. Julianna, która była rekluzą (pustelnicą zamurowaną w celi) miała serię widzeń, które spisała w książce Revelations of Divine Love. W widzeniach tych wykrystalizowała się koncepcja Trójcy Świętej jako połączenia Mocy (Ojca), Mądrości (Matki) i Miłości (Pana). W innym miejscu Julianna mówi o „Matce Chrystusie”, karmiącym nas samym sobą i przyjmującym nas w siebie przez ranę w boku. Tekst ten, niesłychanej urody, przełożony został przez s. Małgorzatę Borkowską OSB. Ponadto dwa artykuły dotyczą problematyki macierzyństwa w pismach teologicznych i literackich Karola Wojtyły.

Krakowskie pismo religijne i wystawa we Fryburgu świadczą, jak doniosła, aktualna i godna zastanowienia jest tematyka pierwiastka żeńskiego w teologii i sztuce religijnej.

 

Wystawa Gott weiblich. Von der orientalischen Göttin zum Marienbild / L’Eternel féminin. Une face caché du Dieu biblique. Fryburg, Museum für Kunst und Geschichte / Musée d’art et d’histoire, 07.12.07-06.04.08. Katalog z tekstem Othmara Keela, Freiburg 2006 (wersja niem.) i Genève 2007, Editions Labor et Fides (wersja franc.).