|
|
Do Czytelników NG słów kilka...
20 września – wspaniała Noc Muzeów, pięć dni później - trzydniowa niezwykle interesująca konferencja naukowa "Konfederacja Barska, jej konteksty i tradycje" i wystawa Constantin Regamey (1907-1982) pomiędzy Szwajcarią a Polską , połączona z Koncertem Muzyki Polskiej - wydarzenia kulturalne w Muzeum Polskim w Rapperswilu, o których napiszemy w numerze następnym NG. |
|
Finansowy
świat zatrząsł się w posadach. Potężne instytuty finansowe padają
niczym złamane zapałki – syndrom domina. Akcje na giełdach obrały
jeden kierunek – w dół. Panika i strach nie tylko giełdowych graczy.
Zaczęło
się w Ameryce, już jest w Europie. Rządy państw próbują reanimować
bądź uspokajają
obietnicą reanimacji stanu patologii i tylko nikt nie pyta, gdzież są
teraz ci wspaniali, genialni menadżerowie otrzymujący kilkaset tysiecy
dolarów miesięcznie, dbający o najwyższą pozycję na liście
najlepiej zarabiających na świecie, pobierający za doprowadzanie
firm, które prowadzili prawie do ruiny – milionowe odprawy. To
nie świat zidiociał, to my – mieszkańcy tej ziemi przestaliśmy
reagować na chamstwo, arogancję, brak wiedzy i kultury, elementarnych
wartości, zwykłego poczucia przyzwoitości. Przestaliśmy się buntować
na wyjaławianie naszych dusz, serc i umysłów. Po co nam rodzina,
skoro mamy firmę, która także przyjmnie nasze poświęcenie, po co
nam wiara w Boga, skoro tyle bożków dookoła – sprzedajne auta,
sprzedajne domy, sprzedajne przyjaźnie... Oprzytomnienie
i uświadomienie przychodzi z reguły późno, czasem za późno. Jak
teraz, gdy dla wielu ten piękny w wirtualności świat nie ma w sobie
już nic na czym możnaby się oprzeć. I nie dziwi – co również
jest aberracją – notatka w prasie, że jakiś menadżer zastrzelił
żonę, teściową, trójkę swoich dzieci,
a na końcu siebie. Czemu nie zaczął w innej kolejności? Na
szczęście należę do pokolenia, dla którego miłość jeszcze
oznacza uczucie, szacunek i przywiązanie, a przyjaźń –
niesprzedajność i obecność w potrzebie. Mimo paru gorzkich
rozczarowań, życie nie poskąpiło mi swoich stron dodatnich. Mam pełną
poświęcenia matkę, wspaniałą małżonkę, wiernego przyjaciela, choć
setki kilometrów stąd, mam kilka postaci mi bliskich, dla których i
ja chyba jestem bliski. Starałem
się, staram i będę się starał przejść przez swój czas, tak jak
uczyła mnie moja Matka – bez sprawiania bólu drugim, choć wiem, że
nie zawsze mi sIę to udawało czy udaje. Nie świadomome działanie
jednak było i jest tego udziałem... Głęboko jestem przekonany, że
przy odrobinie dobrej woli i pokory potrafimy sobie wzajemnie wiele
oszczędzić -
Wasz Redaktor |