Do Czytelników NG słów kilka...

Coraz więcej z tych, którzy towarzyszyli naszemu dorastaniu, kształtowaniu psyche, budowaniu smaku wartości niematerialnych  odchodzi za wodę Styksową. Leszek Kołakowski światowej sławy polski filozof, wcześniej znakomity aktor Zbigniew Zapasiewicz. Czas i Życie w obłędnym uścisku przemijania... 7 sierpnia 10-ta rocznica śmierci Tadka Wojnarskiego – założyciela i wieloletniego redaktora NG. I doprawdy już nie wiem, gdy spoglądam za siebie, czy te liczby coraz większej ilości rocznic to aż...? czy tylko...?

 

Nie powinno oglądać się dzisiejszych dzienników z książką Nostradamusa u boku. Burze, pożary, powodzie... apokaliptyczne myśli rozbiegają się po zwojach mózgu. Przez stulecia człowiek demolował porządek natury, więc zdaje się natura wystawia teraz swój rachunek.

 

Teraz o innej codzienności... może prozaicznej i przyziemnej, ale dotyczącej Naszej Gazetki . Minęło prawie siedem miesięcy roku 2009 a liczba osób, które opłaciły prenumeratę jest b. niska. Od wielu lat – pomimo, że zdrożały i druk i wysyłka, nie podnosiliśmy wielkości abonamentu, a jednak częstokroć wysokość wpłaconej kwoty odbiega znacznie od ustalonych 35 CHF.  W przypadku osób na rencie czy emeryturze można to zrozumieć, ale w przypadku osób czynnych zawodowo – trochę trudniej. NG jest naszym wspólnym dobrem, wiec jeśli ma przetrwać dla tych wszystkich, którzy ja chcą otrzymywać i czytać, a nie podzielić losu tysięcy polonijnych czasopism, które zakończyły swój żywot z braku funduszy, powinniśmy ją jako to nasze wspólne dobro traktować.

 

Podobnież z reklamami. Wielokrotnie pisałem, że wiele firm i praktyk ogłaszając się latami, są tak znane, że mogłyby tego zaprzestać, jednak czynią to nadal traktując to swoje ogłaszanie się jako wsparcie dla ukazującego się czasopisma polskiego w Szwajcarii. Szkoda, że inne praktyki i firmy polskie nie przejawiają podobnej świadomości polonijnego współreagowania, tym bardziej, że ceny za ogłoszenia z pewnością nie nadwyrężyły by firmowego budżetu. Zmieńmy temat. Są ludzie, którzy lubią i potrafią o pieniądzach mówić. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że do tej kategorii - ja z pewnością nie należę.

 

Coraz więcej Czytelników – reagując na awanturnictwo i kołtunerstwo naszych polityków stwierdza, że w kolejnych wyborach – szczególnie prezydenckich udziału nie weźmie, bo nie będą głosować ani na panów K i T, ani tym bardziej na panią K. A kto powiedział, że mamy tylko ich do wyboru? W następnym numerze poznacie postać wyjątkową !

 

                                                                                         Wasz Redaktor