KATYŃSKIE RANY

 

Dziś lamentem płaczek odbija się echo

A ból z polskiej piersi wydobywa wycie

Serca nasze krwawią solidarną raną

Po tych co stracili w katastrofie życie.

 

Na tej obcej ziemi co krew polską znała

Na której oprawca zbrodniczy przed laty

Haniebnym swym czynem przeciwko ludzkości

Pomordował nam męże i ojce i braty

 

W zawierusze wojny czarnych kart historia

Zapisała zbrodnie którą ukrywano

Latami długimi żył Polak w nadziei

Że prawda wypłynie choć ją zakopano

 

I oto nadzieja prawdę wyłoniła

Dziś szeptem w trwodze nie mówią imienia

Wolnym gromkim głosem wymawiamy Katyń

Gdzie prawda historii spojrzenia odmienia.

 

I na tym to polu tysiącom Polaków

Siedemdziesiąt lat już jest ziemia mogiłą

Dziś nowa krew wsiąka rodaków bez winy

Gdzie los ich powalił przeznaczenia siłą

 

Przypadek okrutny wina katastrofy

Lecieli by klęknąć w hołdzie złożyć kwiaty

Wystarczyła chwila by polski kalendarz

Tragedię dopisał do kwietniowej daty.

 

                              Agata Kalinowska-Bouvy

11-04-2010