„Umarłych wieczność dotąd trwa dokąd pamięcią im się płaci...”
                                                                                      Wisława Szymborska

 

Wobec tragedii, która spotkała nasz Naród, w morzu świateł płonących co dnia ku czci tragicznie zmarłych nad Smoleńskiem: Pana Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego, Jego Małżonki - Pani Prezydentowej Marii Kaczyńskiej, oraz części Elity - kwiatu Inteligencji Polskiej jesteśmy bezradni i zagubieni.

 

Wierzymy jednak, że wśród tych świateł płonie to najważniejsze – światło NADZIEI.

W imieniu Klubu Miłośników Żywego Słowa i swoim

 

                                                                                Barbara Ahrens – Młynarska

 

 

 

Jak trudno zaakceptować, to co się stało! Straciliśmy prawdziwego PATRIOTĘ! Pozostaje ROZPACZ i ŻAL!

 

Jesteśmy z Ryszardem pogrążeni w smutku! Lech Kaczyński, nasz Prezydent, szkalowa-ny przez opozycję i media, a w naszym odczuciu, piękny, szlachetny człowiek, u którego wartości już dzisiaj nieaktualne, takie jak prawość, honor, sprawied­liwość    i miłość do Ojczyzny były drogowskazem Jego życia, Dla nas jest wzorem do naśladowania. Pytanie rodzi się, kto zechce Go naśladować? Obawiamy się, o naszą Ojczyznę?

 

Brak nam słów, na opisanie, tego co czujemy... pozostaje rozpacz i gorzkie łzy... znałam osobiście senatora z Jasła Stanisława Zająca, wspaniałego człowieka, oddanego sprawie polskiej i ludziom.

 

Żona Prezydenta, zawsze skromna, unikająca kamer mediów, dbająca o wizerunek męża ...  kochająca dzieci. Czy śmierć tylu osób była potrzebna?... By w nas coś zmienić?... Przecież takie tragedie powinny czemuś służyć!... Jeżeli... to było bez sensu, to po co ŻYĆ?!...

 

Nasuwa się wiele pytań i zwątpień, jak ciężko to przetrwać!.......

 

                                                                                 Wirginia i Ryszard Bugajscy

 

 

 

Szanowny Panie,

 

wszyscy jesteśmy pogrążeni w smutki i żałobie. Jakiś chichot Stali­na. Ci, którzy lecieli do Katynia, by oddać hołd pomordowanym polskim żołnierzom, sami zginęli. Nikt by nie wymyślił takiego scenariusza, nikt by nie chciał zrobić takiego filmu.

 

Na Krakowskim Przedmieściu niesamowite tłumy warszawiaków, chyba większe niż te pamiętne sprzed 5 lat. Muzeum Polskie w Raperswilu straciło też w osobie Pana Ministra Merty wielkiego opiekuna.

 

Cześć Ich pamięci!

                                                                                                     Izabela Gass

 

 

 

Czy my Polacy zawsze musimy wpierw pochować Człowieka, by dopiero potem zobaczyć jego wielkość? Ileż więc jeszcze najlepszej krwi musi utracić ta nasza ukochana, biedna Polska?

 

Ta tragedia na długo pozostawi piekące rany w przestrzeni pamięci. Zbyt wielu wspania-łych odeszło tak nagle, w jednej chwili.

 

Z wszystkimi Rodzinami łączymy się w bólu i współczuciu –

 

                                                                                     Elżbieta i Tadeusz Kilarscy

 

 

 

10.IV. 2010 r.

                                                                L’uomo morto non risorge a primavera.

Cios. Piorun. Odrętwienie. Cisza.

 

Notuję nieskładnie strzępy myśli. Pisać trudno. Wszystkie wyrazy żalu już wypowiedziano. Spod pióra wychodzą słowa …złości.

 

Spuszczam oczy i wstydzę się za tych, którzy plwali na autorytet Najjaśniejszej.

Za tego, który w swej nikczemności mówił o małości.

I za pewnego znawcę insektów, który obrażał patriotę i nas wszystkich.

I za dostojnika państwowego podającego rękę tym, którym najpierw nie chciał podać nogi.

I za tych, którzy manifestują zwój obłudny żal, a w ich oczach widać ulgę… 

Tym wszystkim nie podałbym ręki.

Żaden Polak nie powinien wyciągać do nich ręki. Do  kameleonów. Wrednych, fałszywych, jakże szybko zmieniających skórę.

 

Ostatni dla nich dzwon pokajać się szczerze i zacząć mówić prawdę o Prezydencie i  po-kazać Jego prawdziwe oblicze.

Jego i Jego Współpracowników. I całej formacji, z której się wywodził.

Najwyższy czas aby przestać traktować nas jako podludzi. 

Najwyższy czas odrodzić język.


Część pamięci tych, którzy dali życie na posterunku, dając świadectwo prawdzie.

 

Requiescant in pace.

 

      Kraków, 15.IV.2010r.                                              Janusz Lityński  z rodziną

 

 

 

To czego rozum nie potrafi objąć, a serce nie przyjmuje do wiadomości, wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. o godz. 8:56 pod Smoleńskiem, 20 km od Katynia. W tragicznej katastrofie prezydenckiego samolotu na ołtarzu ojczyzny złożyli swoje życie biorący udział w pielgrzymce do Katynia z okazji 70 rocznicy okrutnej zbrodni Prezydent RP Lech Kaczyński z żoną Marią, Ryszard Kaczorowski, ostatni Prezydent RP na uchodźstwie, najwyżsi rangą dowódcy wojska polskiego, duchowieństwo oraz kwiat polskiego życia politycznego, społecznego oraz kulturalnego.

 

Znowu zawisła nad nami klątwa Katynia, historia zatoczyła koło. Wierzymy jednak, że ofiara złożona z życia 96 osób nie pójdzie na marne, że prawda o Katyniu dotrze pod każdą długość i szerokość geograficzną, a dusze okrutnie zamordowanych tam w 1940 r. oficerów znajdą spokój i prawo do wiecznego odpoczynku. Trwamy głęboko w przekonaniu, że wszyscy wielcy synowie i córki narodu polskiego, którzy zginęli w Katyniu, będą czuwali nad naszą Ojczyzną i nami Polakami już z innego wymiaru, i do­prowadzą do zgody, zrozumienia i szacunku pomiędzy Polakami oraz pojednania z innymi narodami.

 

Cześć ich pamięci, niech im ziemia lekką będzie, niech odpoczywają w pokoju.

 

Wyrazy głębokiego żalu i współczucia dla rodzin tych, którzy odeszli oraz ich bliskich składają

                                   Stowarzyszenie Kulturalne Polaków na Cyprze „Malwa”

                                  Polski Miesięcznik Kulturalny na Cyprze „Spod znaku Afrodyty”

 

 

 

« Lecz Wy , coście mnie znali, w podaniach przekażcie

Żem dla ojczyzny sterał lata młode

A kiedy okręt walczył - siedziałem na maszcie,

A kiedy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę. »

                                                                       J.Słowacki

 

Stowarzyszenie Polskie w Genewie składa hołd ofiarom katastrofy samolotowej, w której zginął Pan Prezydent Lech Kaczyński z Małżonką oraz przedstawiciele polskiej elity politycznej, wojskowej oraz Rodzin Katyńskich. Wstrząśnięci, jak skamieniali bólem, łączymy się w cierpieniu i smutku z Rodzinami Poległych.

Cześć Ich Pamięci.

                                                                                          p.o. Zarządu SPG

 

 

 

Trudno znaleźć słowa mogące oddać ogrom tragedii tej niewyobrażalnej katastrofy

Dla naszej Ojczyzny, Polaków i Rodzin Ofiar…

 

W imieniu członków Polskiego Stowarzyszenia w Lozannie

Wyrazy najgłębszego współczucia Rodzinom i Bliskim wszystkich, którzy w służbie narodu zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem 

 

                                                                                     składa Zarząd APL (SPL)

 

Cześć ich pamięci                                                                 Lozanna, 13 kwietnia 2010 roku

 

 

 

 

Ś. P. Prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu, jego małżonce Marii

oraz Wszystkim powołanym na wieczystą służbę.

 

Gdy cisza jest głosów –zbieraniem…”

                                                                    C. K. Norwid Laur dojrzały

 

Sobotnia, tragiczna wiadomość zastała nas w szkole, gdzie przestrzeń pełna dziecięcych głosów i radości. Osłupienie, zaskoczenie, smutek, bezradność. To my, pedagodzy, którzy zazwyczaj znają odpowiedź na dziecięce: dlaczego? Język zawsze giętki nieudolnie próbo-wał przekazać uczniom fakty, miejsca, nazwiska. Uporządkować, uszeregować. To naj-łatwiejsze. Najtrudniej wytłumaczyć „pewność niepewności”, a matematyczne wzory tym razem zawodne...

 

Dziś kolejny dzień żałoby... Zbieranie głosów tych, którzy odeszli. By w ciszy zatrzymać się w prawdzie. O nauczaniu, które służbą, wychowaniu, które zadaniem, owocach co przy-nieść mają dobro i piękno! Postaramy się być lepsi w swym zawodzie, cierpliwsi, ufniejsi w sens tego, co robimy. Bez oczekiwania na laur dojrzały. Choć na obczyźnie, to dla ojczyzny! Winniśmy to tym, którzy odeszli, winniśmy to tym, którzy zostali…

                               

                                        Grono Pedagogiczne Szkolnego Punktu Konsultacyjnego

                                                              przy Ambasadzie RP W Bernie

                                                                Filia z Siedzibą w Zurychu

 

 

 

 

W najgłębszym bólu żegnamy Lecha Kaczyńskiego, Prezydenta RP i Jego Małżonkę Panią Marię Kaczyńską oraz wszystkie Osoby tragicznie zmarłe w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.

 

W oblicz tej ogromnej i niewyobrażalnej tragedii składamy wyrazu żalu i współczucia Rodzinom Ofiar.

                                                                                            Ewa Szydłowska

                                                                                         Klub Polski w Bernie

 

 

 

 

Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci 96 Polaków, wśród nich Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Lecha Kaczyńskiego, którzy zginęli tragicznie w katastrofie lotniczej 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem.

 

Cześć ich pamięci.

 

Rodzinom zmarłych składamy wyrazy szczerego współczucia.

 

                                         Członkowie zespołu Teatro Panoptikum  z Winterthuru

 

 

 

 

Trwa żałoba narodowa. Trwa przy okazji bardzo stonowany i pokorny medialny szum. Telewizja próbuje "zagadać" swoje grzechy. Grzechy względem zmarłego Prezydenta, nareszcie pokazując go w dobrym świetle. Przywołuje się jego zasługi dla Solidarnoś­ci, jego patriotyzm i pobożność. Mówi się o jego prezydenturze w Warszawie, pryncypialności, prawości. Jako zasługę wymienia się nareszcie jego troskę o Muzeum Powstania Warszawskiego i o Cmentarz Katyński. Już mu nikt nie wypomina, że "nieproszony - na siłę chciał tam polecieć". Nawet powiedziano o cieple jego osobowości w relacjach do Pani Marii i otoczenia.

 

Owszem, o zmarłych tylko dobrze. Ale co dalej. Ponieważ ktoś zauważył, że reakcje Polaków są podobne do "tamtego pogrzebu" sprzed pięciu lat to może i wnioski będą podobne. Właśnie pięć lat temu po długich rządach komunistów i liberałów ludzie sięgnęli po tradycyjne wartości jakie reprezentował zmarły.

 

Ja jako kapłan i misjonarz mam prawo się nie znać na polityce ale chcę zaświadczyć, że przez 18 lat mego poby­tu na Wschodzie tylko jeden rząd zainteresował się moimi potrzebami jako polskiego obywatela pracującego za granicą i potrzebami moich parafian. To za prezydentury pana Lech Wspólnota Polska zaczęła aktywniej wspierać pewne projekty socjalne i patriotyczne jakich w malutkich parafijkach na Wschodzie jest niemało, bo pracujemy pośród ludzi biednych. Niech więc będzie powiedziane i takie słowo i taki oddźwięk, echo dobrych uczynków zmarłego.

 

Stojąc w kolejce do księgi pamiątkowej prócz wdzięczności prezydentowi chcę opisać parę refleksji które dotyczą jego, faktu jego śmierci, symboliki oraz chcę skomentować swój odbiór faktu śmierci dwu innych zmarłych z tragicznej listy: znanego mi osobiście o. Józefa Jońca pijara, autora i wykonawcy pięknej idei parafiadowej i pana Putry, którego pewni ludzie z powodu jego katolickiego światopoglądu za życia nazywali "dzieciorobem". Przyłączam te słowa do licznych słów współczucia na adres rodziny Prezydenta, rodziców i dzieci pogrążonych w żałobie rodzin.

 

Łączę też piękne słowa Zmartwychwstałego Jezusa:

 

ODWAGI JAM ZWYCIĘŻYŁ ŚWIAT!!!

 

Tak pięknej śmierci można tylko pozazdrościć.

 

                                                                              ks. Jaroslaw Wisniewski

                                                                                          Taszkient