„Dla narodu żyłeś, z narodem zostajesz...”

 

Takie cisnęły mi się do ust słowa na wieść o tragicznej śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w katyńskim lesie w ową sobotę 10 kwietnia.

 

W tydzień później, - jak donoszą środki przekazu - nazajutrz po uroczystościach żałobnych w War-szawie, trumny pary prezydenckiej przewieziono drogą lotniczą do Krakowa. W niedziele 18 kwiet-nia, - wedle tego samego źródła - miała tu miejsce Msza żałobna w Bazylice Mariackiej przy Głów-nym Rynku. Na te obrządki, przybył samolotem z Moskwy, odległej ponad 1200 km, Prezydent Fe-deracji Rosyjskiej Dimitri Medvedev. Przybyły też głowy państw innych słowiańskich i niesłowiańs-kich krajów, z bliska i z dalsza. Ale nie było ponoć nikogo z naczelnych przedstawicieli „bratnich” państw Zachodu, ani z kierownictwa Wspólnej Europy. Nawet z pobliskiego Berlina (niecałe 500 km od Krakowa), pani Kanclerz, Angela Merkel odmówiła przyjazdu, z obawy... przed „chmurą wulka-niczną” napływającą z Islandii. Może i lepiej, bo sama obecność rosyjskiego Prezydenta, bez towa-rzystwa najwyższego przedstawiciela Niemiec, pozwoliła pełniej ocenić rzetelność przyjaznej, peł-nej współczucia postawy naszych wschodnich, słowiańskich sąsiadów wobec nieszczęścia, jakie dotknęło cala Polskę.

 

Kilkusettysięczny tłum rodaków żegnał Prezydenta na tradycyjnym szlaku „drogi królewskiej” (ulica Grodzka) wiodącym z Bazyliki Mariackiej na Wawelskie Wzgórze. Tu zwłoki Prezydenta i jego mał-żonki spoczęły w krypcie Katedry, wśród znakomitych i zasłużonych synów Polskiego Narodu. Krypta owa ma odtąd nosić nazwę „katyńskiej”; oznaczona ma być tablica ku pamięci rozstrzela-nych w Katyniu polskich żołnierzy w 1940 r. oraz ofiar „katyńskiego” wypadku samolotowego z 10 kwietnia br.

 

Słyszałem i czytałem w prasie zastrzeżenia wysuwane przez niektórych z rodaków odnośnie wy-branego miejsca wiecznego spoczynku pary prezydenckiej. Trudno podzielać ta krytyczna opinie. Wszak ten szczery patriota, oddany sercem i dusza w służbie Kraju i Narodu zasługuje bez wątpie-nia na ogromne uznanie.

 

Niezależnie od tego, można oczywiście odczuwać brak w krypcie polskiego Panteonu na Wawelu prochów Ignacego Paderewskiego, geniusza polskiej muzyki, wszechoddanego szermierza myśli i poświęceń dla Ojczyzny, której był współwskrzesicielem (obok Marszalka Piłsudskiego). Spoczywa on dziś w krypcie warszawskiej Katedry Św. Jana, największy tam wśród wielkich w zasługach dla Kraju w latach przełomowych.

 

                                                                                                    J.A.Konopka