Rydwan Ezekiela

 

Ogromna, bolesna strata.

I przedziwna symetria Losu: Katyń – Gibraltar – Smoleńsk.

Wraz z Parą Prezydencką żegnam Prezydenta Kaczorowskiego

i mojego Rektora, Ks. Prof. Ryszarda Rumianka.

                                                                              Jan Zieliński- Profesor UKSW

 

Tak (cytuję z pamięci) napisałem, będąc akurat tego dnia w Warszawie, w jednej z ksiąg kondolen-cyjnych, wyłożonych w Pałacu Prezydenckim, do których w spokoju, z godnością, podchodziły po długim czekaniu tysiące mieszkańców stolicy, spontanicznie zebranych na Krakowskim Przed-mieściu.

 

Prezydenta Kaczyńskiego nie dane mi było poznać osobiście. Ale dobrze pamiętam prywatną mszę św. i śniadanie z Prezydentem Kaczorowskim i jego małżonką w siedzibie Polskiej Misji Katolickiej w Marly.

 

Wspominam też p. Andrzeja Przewoźnika, z którym współpracowałem w czasie mojej pracy w Ambasadzie – potem, po latach, pojechałem na spotkanie z nim do Genewy, żeby dać sygnał soli-darności z człowiekiem niesprawiedliwie posądzonym. Ironia losu chciała, że staje oto przed naj-wyższą instancją razem z tym, który pierwszy rzucił weń kamieniem. Ale nie nam sądzić. W obliczu tej tragedii rodzi się pytanie, czy ogień, jakim spłonął pod Smoleńskiem prezydencki samolot przy-niesie opamiętanie i oczyszczenie?

 

Przede wszystkim jednak wspominam rozmowy z Ks. Rektorem Rumiankiem, kapłanem otwartym na nowe poszukiwania w humanistyce, pasjonatem podróży śladami przeszłości, przewodnikiem po Ziemi Świętej (nazywał ją Piątą Ewangelią), tłumaczem i komentatorem proroka Ezechiela, który ginie oto w podróży-pielgrzymce do miejsc narodowej pamięci, w miesiącu czwartym, dziesiątego dnia (u proroka: „w miesiącu czwartym, piątego dnia miesiąca”), w scenerii jak z widzenia Eze-chiela:  „A oto wiatr gwałtowny nadszedł z północy, obłok wielki i ogień chwytający. I błysk jego do-koła, a ze środka jego promieniowało coś jakby wygląd błyszczącego metalu z wnę­trza ognia”. Oglądając zdjęcia sterczących do góry kół i wielkich skrzydeł nieszczęsne­go samolotu trudno nie myśleć o zawartej w pierwszym rozdziale Księgi Ezechiela wizji boskiego rydwanu, uniesionych ku górze skrzydeł i kręcących się w miejscu, w powietrzu, kół w obręczach: „unosiły się ich koła rów-nocześnie z nimi, bo duch istoty żywej był w kołach”.

 

Księga Ezechiela. Tłumaczenie i komentarz pióra Ryszarda Rumianka ukazała się w ubiegłym roku nakładem Wydawnictwa UKSW, taką opatrzona konkluzją: „Z tej starotestamentowej księgi pro-roctw wynika wspaniałe dla nas przesłanie, że naród może przetrwać tylko wtedy, gdy wyciąga wnioski z przeszłości”.

                                                                                                   Jan Zieliński