Do Czytelników NG słów kilka...

 Wybory prezydenckie za nami. I dogoniliśmy republikański Rzym. Też mamy Triumwirat - (z łaciny triumviri - trzech mężów). Jak podaje encyklopedia Triumwirat nie jest to ustrój odmienny, a jedynie szczególny przypadek dyktatury bądź oligarchii czyli panowania nielicznych.

 

W historii Starożytnego Rzymu zawiązywano go dwukrotnie: I triumwirat - w roku 60 p.n.e. przez Pompejusza, Cezara i Krassusa. Po śmierci tego ostatniego, ten pierwszy został wykończony przez drugiego co dało Cezarowi  pełnię władzy. II triumwirat został powołany w roku 43 p.n.e. przez Oktawiana, Antoniusza i Lepidusa. Po 7 latach przejął Oktawian działkę władzy Lepidusana, a następnie rozbił armie Antoniusza i Kleopatry pod Akcjum (31 p.n.e.). Ich samobójstwo (co niektórzy historycy mówią o mordzie politycznym ) doprowadziło Oktawiana do tronu pierwszego imperatora Rzymu (od 27 p.n.e.) i władzy absolutnej.

 

My nie jesteśmy gorsi od Rzymu i mamy też trzech z jednej partii na urzędach, a to Bronisława Komorowskiego jako Prezydenta, Donalda Tuska – Premiera i Grzegorza Schetynę jako Marszałka Sejmu. Póki co działają prawie zgodnie – prawie, bo w wyborach klubu parlamentarnego PO ostał się tylko jeden kandydat Tuska. Resztę wycięto.

 

Porażająco wygląda ten rząd mogił, na Powązkach, których łączy data - 10 kwietnia 2010 r. Bezwstydnie wygląda ten chocholi taniec pozorowania w wykonaniu rządu Donalda Tuska w sprawie zarówno wyjaśnienia jak i upamiętnienia tragedii smoleńskiej. Od katastrofy samolotu rządowego minęło cztery miesiące. I co? I nic? Sprawę prowadzą Rosjanie, my otrzymujemy kopie i to te, które łaskawie zechcą nam udostępnić. Po pierwszych zachwytach nienagannej kooperacji, nagle okazuje się – co potwierdzają przedstawiciele rządu polskiego, że ta współpraca pozostawia jednak wiele do życzenia, że strona rosyjska utrudnia. Gdy mówił to PIS, wrzask i zarzuty o rusofobię były siarczyste, teraz te utrudnienia przyjmuje się ze zrozumieniem. Schizofrenia różnych ocen tych samych wydarzeń – to wszakże nie powinno dziwić w przypadku polskich polityków, jak i to, że oni nie rozumieją, że pozycja na klęczkach dobra jest w kościele, a nie przed rządami obcych państw...

 .                                                  

                                                                                                         Wasz Redaktor