Tak myślę...

 

Nie jestem poetką,

ani laureatką,

nie silę się na aforyzmy,

niezrozumiałość, ani nowoczesność!

Piszę, co mi dusza dyktuje,

dusza pełna wspomnień i tęsknot.

Ona ugrzęzła tu,

a tam, do kraju, doleci jedynie jej westchnienie.

 

                        Maria Zumbach – Starożyńska

 

 

Rok 1942/43 - Wołyń

 

Noc ponura i ciemna,

nienawiścią i strachem dysząca,

prochem i krwią pachnąca.

Słychać krzyki i strzały,

tam broni się stary i mały.

Wyszli ludzie z domów – słuchają.

Czarne niebo nabiera czerwieni,

to pali się – tam ludzie ginęli.

Czerwone noce na wschodzie,

gdzie panowały rozbój i rzeź,

gdzie nie oszczędzono nikogo,

co im na drogę wszedł.

Ucichły ptaki, ustał wiatr,

ze strachu przed rezunami,

a z nieba smutny anioł spadł

i nakrył ofiary skrzydłami.        

                                             (29.9.05)

 

Porządek świata

 

Narodziny – ludzi i przyrody,

czas rośnięcia i rozwoju,

czas dojrzały: praca,

budowanie rodzinnego ogniska,

postępy w karierze,

poznawanie świata i ludzi

i zawsze nauka i kultura,

aż przyjdzie jesień życia,

cisza nastanie i spokój,

żyjesz wspomnieniami

i jeśliś dobrze zdał

egzamin życia – masz

satysfakcję, że po Tobie

coś zostanie.

 

 

 

Stwierdzenie

 

Niech mi nikt nie mówi,

że kochać można tylko raz

- jest to wierutna bajka!

Kochać można do późnej starości.

Każda miłość jest inna,

każda może być wielką miłością.

Ludzie zmieniają się,

tak jak pory roku.

Jest miłość zielona,

jak świeżość wiosenna.

Jest miłość gorąca,

jak pełnia lata.

Jest miłość spokojna,

jak jesienny wieczór

i ta ostatnia

już szronem przykryta.

A obiekt - może być

Zawsze ten sam!!

 

                                                         (15.5.05)

Macierzyństwo

 

Uśmiech dziecka –

to tak jak wschodzące słońce.

Różowa buzia,

zdziwione oczy,

paluszek, który

wokół toczy –

a co to?

A dlaczego?

Cały świat dla niego

to cud.

Każdy las – zaczarowany,

ciemny pokój – pełen tajemnic -

trochę strachu nagania.

Zgubiona zabawka,

zalana łzami.

A jego srebrzysty śmiech –

to najpiękniejsza muzyka.

Ucieczka pod opiekuńcze

mamy ramiona,

głębokie snu

westchnienie.

Warto dużo przecierpieć,

aby tak móc przeżyć

swoje dziecko!

                                     (6.3.06)

 

W ogrodzie wyciszenia...

 

Czytając utwory Marii Zumbach znalazłem się w swoistym ogrodzie wyciszenia, w przestrzeni zbudowanej z barwnych witraży wspomnień utkanych nitką czasu mijanego. Szept słów – delikatny, subtelny, a prze­cież jakże dotykają­cy naszej rzeczywistości, realiów nas otaczają­cych. I to przemijanie... Nie jest łatwo o tym pi­sać, a może łatwo, lecz nie łatwo uwolnić to pi­sanie od uczuć zespolonych z wspomnieniami, radościami ale i rozgoryczeniem, euforiami ale i ze znużeniem. To Marii pisanie jest spojrze­niem łagodności, pogodzeniem z istotą odcho­dzącego czasu w poświacie pogody własnego ducha. Jest jak ona sama – subtelnością... de­likatnością...

 

Ukazanie się tego tomiku poezji, to oprócz Au­torki spora zasługa Prof. dr Marii Zagalak-Hof­man, która opracowała i przygotowała to­mik do druku oraz Zbigniewa Bema – autora grafik. Myślę, ta pozycja powinna znaleźć się w każ­dej domowej biblioteczce osób dla których, słowo i jego zawartość jest cennym darem Boga dla śmiertelnego człowieka –

 

                               

                                           Tadeusz m. Kilarski