Powązki... 8 maja 2010...

 Grób Andrzeja...

To nie tak miało być... nie tak miałem poznawać tę nekropolię w Warszawie. W tym koszmarnym scenariuszu, który napisało przeznaczenie stoję bezsilny przed grobem Andrzeja Przewoźnika...

Wiatr dudni, a ja słyszę Jego spokojny głos, wiatr świszczy, ja słyszę Jego łagodny śmiech i widzę Jego pogodną twarz... I dopiero po dłuższej chwili wzrok i słuch powracają do otaczającej mnie przestrzeni. A przestrzeń ta jakby spowita ciszą zagłuszenia... jakby tym co pozostali, nie było na rękę odgłos chwały umarłych...

Więc nie patrzmy na rządzących, nie patrzmy na polityków  zafascynowanych swoim miernym aktorstwem. Chrońmy i ukazujmy  pracę tych, którzy zginęli, publikujmy to co zaczęli, a czego los nie dał im zakończyć. Tak jak Andrzej, bo to jesteśmy i Jemu i innym  winni...

                                                                             Tadeusz M. Kilarski