Do Czytelników NG słów kilka...

 Miał zarówno gorących zwolenników jak i zajadłych przeciwników. Przez jednych uwielbiany, przez drugich wykpiwany. Ale jego samobójcza śmierć jak i jej rodzaj była szokiem dla jednych i drugich, dla wszystkich. Andrzej Lepper, założyciel i przewodniczący Samoobrony, były wicepremier, były wicemarszałek Sejmu, czterokrotny kandydat na urząd prezydenta RP został znaleziony martwy w biurze „Samoobrony”. Policja poinformowała, że popełnił samobójstwo przez powieszenie. Miał 57 lat.

 

I zamiast zastanowić się co doprowadziło do tej tragedii, na nowo rozgorzała zapiekła bijatyka słowna naszych polityków, podsycana przez telewizję białoruską. Z jednej strony teoria spisowa i przekonanie, że ten twardy polski chłop nie targnąłby się na swoje życie, że mu w tym pomożono, z drugiej – że świadomość bezpowrotnego zejścia ze sceny politycznej jego partii oraz kłopoty rodzinne mogły być tym detonatorem podjęcia tej straszliwej decyzji. Prokuratura wszczęła śledztwo więc do czasu ogłoszenia wyników, nie czas na własne dywaga­cje...

 

Mierzi natomiast to ujadanie polityków. Na świecie i w Polsce mówi się o tej kadrze – elita. Oglądając i słuchając pyskówki w Sejmie i w mediach tej „kadry”, nie ma się złudzeń, że elit politycznych w Polsce już nie ma i w najbliższej przyszłości nie będzie.

 

Teraz powinienem napisać, że zmieniamy temat,  bowiem chcę napisać parę zdań na temat Jana Pietrzaka – fantastycznego twórcy kabaretu. Otóż nie mogę tak napisać bowiem, nie zmieniam tematu, a jedynie przechodzę od kabaretu żałości i wstydu do kabaretu intelektu. Jana Pietrzaka i jego działalność artystyczną lubiłem od zawsze – nie ja pierwszy i nie ostatni. Ale od czerwca, tj. ferii, które jak  zwykle spędzałem z walizką książek, to lubienie przerodziło się w „bardzo lubienie” połączone z poczuciem pełnego zadowolenia. Oto w książce- wywiadzie  Jana Pietrzaka „Co jest grane panie Janku” z 1992 r. na pytanie An­drzeja Romana… „gdzie „tubylcy” potrafią stworzyć dobrą atmosferę?”- Pan Jan odpowiada – Na przykład w Jaśle czy we Wrocławiu – w obu tych miastach mieliśmy ostatnio wspaniały kontakt z publicznością. Przed tygod­niem graliśmy w czterystu osobowej salce w Zurychu, dla Polonii. Świetna widownia chwytająca w lot wszystkie aktualne aluzje…I jak tu Pana Jana nie lubić? W Jaśle się urodziłem, w Zurychu na koncercie byłem!!!!

 

Ale to nie wszystko. Kilka stronic dalej na pytanie, które książki w dołku psychicznym stawiają go na nogi pada odpowiedz - …w zależności od nastroju szukam na półce Konwickie­go, Szwejka czy Wilka stepowego”…

Mój Boże! Wilk stepowy Hermana Hesse obok jego Demiana – to jedne z najgenialniejszych pozycji literatury świa­towej. Panie Janku – cieszę się, że znowu będziemy mogli Pana oklaskiwać w Szwajcarii.  

                                                           

                                                                                    Wasz Redaktor