Do Czytelników NG słów kilka...

Był poranek 14 marca 2012 r. Patrzyłem na ekran monitora i myślałem, że to jakiś koszmarny, urojony sen. Poprzedniego dnia, ok. godz. 21.15, w wypadku autobusu belgijskiego w tunelu w Siders (Sierre) w kantonie Wallis zginęło 28 osób w tym 22 dzieci.

 

Znam szwajcarskie drogi i tunele, należą do najlepszych na świecie, więc informacja o takiej ilości ofiar porażała jakąś nieprawdopodobnością. 

 

Jeszcze dobrze nie zapoznałem się okolicznościami wypadku, gdy zadzwonił pierwszy telefon – z Polsat-News z prośbą czy za kilka minut mogę w programie „na żywo” przekazać ze Szwajcarii najnowsze wiadomości na temat wypadku. Zaledwie odłożyłem słuchawkę, kolejny telefon – i głos znanego mi z anteny świetnego dziennikarza TVN24 - Jarosława Kuźniara. Powód i cel – Ten sam. Potem jeszcze Radio TOK i telewizja TTV w osobie p. Justyny Siekluckiej. I tak przez kilka następnych godzin. Najczęstszymi rozmówcami byli zdecydowanie dziennikarze TVN24.

 

Włączyłem telewizję i radio, otworzyłem na internecie strony najważniejszych szwajcarskich redakcji prasowych i zacząłem uporządkowywać napływające informacje. Miejsce wypadku – tunel. Otwarty w roku 1999. Dziennie przejeżdża nim ok. 15 tys. pojazdów, co przy ilości 100-130 tyś. przejeżdżających dziennie przez tunel Baregg k. Baden nie jest liczbą zawrotną.  W 205 r. oceniony przez niezależnych ekspertów ADAC jako dobry, pod względem oświetlenia i dróg ratunkowych nawet jako bardzo dobry.

 

W akcji ratunkowej wzięło udział ok. 200-cie osób – lekarzy, sanitariuszy, strażaków i innych sił ratowniczych. Air Zermat wysłał 4 śmigłowce. I wszyscy byli w szoku. W szpitalach, do których rozwożono rannych po informacji o liczbie zabitych dzieci następowało głuche milczenie. Wśród rannych polskie dziecko. Odwiedza go Konsul RP p. Marek Wieruszewski. Na szczęście bez zagrożenia życia.

 

Przyczyny? Byli w drodze, zaledwie 20 minut, zapięci pasami, nie było złej nawierzchni, przekroczenia szybkości, udziału pojazdu drugiego. A przecież autobus zjechał na zatokę i zderzył się czołowo ze ścianą ją zamykającą. Zawiódł człowiek czy technika? I kiedy po 21:00 przez Skype rozmawiam z redaktorami TTV, wiem tylko, że ta tragedia nie powinna się wydarzyć, że wjazd do tunelu i sama jazda w nim wymaga wyjątkowej koncentracji od kierowcy, że sam pojazd wymaga całkowitej sprawności. Czy my sami zawsze tak myślimy?

 

                                                                                                             Wasz Redaktor