Drogi Tadeuszu, Inez i Mieczysławie !

Szanowna Rodzino i Bliscy Zmarłej !

 

Z bólem i smutkiem żegnamy dzisiaj śp. Krystynę. Jej odejście, w sposób szczególny, przypomina nam trudną prawdę: Vita mancipio nulli datur, omnibus usu - życia nikt nie otrzymuje na własność, lecz wszyscy do użytku (Lukrecjusz). A więc na ziemi jesteśmy jedynie pielgrzymami, bytującymi ku - śmierci.  Ale jest jeszcze ważniej-sza prawda:  Non omnis moriarnie wszystek umrę (Horacy).

 

Śp. Krystyna przyszła na świat w 1926 r., wzrastała niedaleko Lwowa. Od dzieciństwa charakteryzowała się pracowitością, wrażliwością, przywiązaniem do wiary chrześcijańskiej i nauki Kościoła. Czas okupacji to bolesne doświadczenia: aresztowanie i zesłanie ukochanego brata, bieda, niepewność jutra, strach. Po wojnie, razem z mężem Piotrem, rozpoczyna nowe życie w zrujnowanym przez faszystów Jaśle. Mając zaledwie 30 lat przeżywa kolejny cios - tragicznie ginie Jej mąż. Zostaje sama z trójką dzieci; podejmuje trud walki o chleb i ich wychowa­nie.  

 

Patrząc tylko po ludzku, sytuacja beznadziejna. Liczy na własne umiejętności, otwiera zakład krawiecki, a na-stępnie prowadzi pracownię hafciarstwa artystycznego. To co tworzyła, nie było zwykłym rzemiosłem, to była sztuka wyrastająca z pasji, umiejętności i ciągle pogłębianej wiedzy. Była Osobą pedantycznie dbającą  o detale; pracowała nie tylko dla chleba, ale ad maiorem Dei gloriam, na większą chwałę Boga. A wiemy dobrze, że tamte czasy nie sprzyjały osobom zaradnym i niezależnym.

Kochała swe dzieci bezgranicznie, bezwarunkowo i dla nich poświęciła wszystko. Radowała się ich sukcesami, martwiła niepowodzeniami. Tak kocha tylko serce matki. I ono wie najlepiej, że miłość zawsze żąda ofiary i jest darem z siebie samego dla drugiej osoby. Podejmuje takie wyzwanie nawet za cenę wyrzeczeń i cierpienia.

 

W życiu śp. Krystyny była obecna praca, modlitwa i dom. Jego drzwi zawsze stały otwarte dla każdego. Bardzo wielu mogło się o tym przekonać i doświadczyć Jej dobroci. Jestem jednym z nich. Wiem również, że umiała się dzielić z innymi owocami ciężkiej pracy. Była Osobą życzliwą i szczerą, rozumiała innych, od siebie wymagała zawsze bardzo wiele.

 

Przez lata, niekiedy z bliska, byłem świadkiem Jej życia. Naznaczone było krzyżem z Jego wieloma odcieniami. Szczególnie ostatni czas był okresem trudnym i bolesnym, kiedy dokuczało Jej poczucie osamotnienia, zmagała się z chorobą zdana na pomoc innych. Przyglądając się Jej życiu przychodziły na myśl słowa Pascala, że: człowiek jest trzciną najsłabszą w przyrodzie, ale to trzcina myśląca.

 

Drogi Tadeuszu, Inez i Mieczysławie !

Szanowna Rodzino Zmarłej ! 

 

Dzielimy Wasz ból; jednocześnie z pokorą, wdzięcznością chylimy czoła przed Zmarłą i Jej ofiarnym życiem. Bogu w Trójcy Przenajświętszej polecamy Jej duszę i do Niego zanosimy błagalne modły:

 

Obmyj, co nieświęte,

Oschłym wlej zachętę,

Ulecz serca ranę. (...)

Daj Twoim wierzącym,

W Tobie ufającym

Siedmiorakie dary.

Daj zasługę męstwa,

Daj wieniec zwycięstwa,

Daj szczęście bez miary.

 

Wielka mistyczka - św. s. Faustyna -  podkreślała zawsze i wszędzie, że największym przymiotem Boga jest Miłosierdzie. Dlatego z tej pięknej świątyni, pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej - Matki Miłosierdzia - ośmielamy się wołać: Jezu ufamy Tobie! Ożywieni ufnością, wiemy, że nie złamiesz trzciny nadłamanej. I prosimy pokornie: przytul zmarłą Krystynę do Serca swego, by w pełni mogła poznawać Twoje Nieskończone Miłosierdzie. 

 

                                                                                                                        Emil Mastej