W przestrzeni Niezapomnienia…

 

Kiedyś na skrawku papieru zapisałem - Jest cały tragizm i brutalizm śmierci w tych dwóch pojęciach ostatecznych, pojęciach, które nie powinno się zbyt lekko wymawiać – na zawsze i już nigdy. Cmentarze i groby najbliższych uświadamiają to najgłębiej i najdotkliwiej... Dzisiaj ta ówczesna świadomość jest znacznie boleśniejszą…

 

Mijają dni, tygodnie, miesiące i ciągle, i jeszcze o określonych porach dnia, w których dzwoniłem do Mamy, nagle chcę sięgnąć po słuchawkę telefonu i tak samo nagle moja dłoń zawisa jakby w próżni. I tylko krtań przełyka ślinę z wyjątkową trudnością…

 

Zbliża się 1 listopada… Nie wiem, który cmentarz odwiedzę w tym roku - w Winterthur... w Zurychu…w Baden… Fizycznie nie będę w Jaśle…choć wiem, że powinie­nem być właśnie tam. Ale realna rzeczywistość – nie świat znaczeń i doznań - narzu­ca - nie priorytety, ale zachowań konieczność...

 

Zapalając tu w Szwajcarii tych kilka zniczy i o tych kil­ka zniczy więcej, będę również tam – na Jasielskim cmentarzu, przy grobie Mamy i Ojca, a także przy grobach tych, których znałem, z którymi się przyjaźniłem. Bo to nasze Zmarłych szanowanie to nie tylko chrześcijańskie, ale i Polskie i Słowiańskie Sacrum. Bo to i tradycja i obyczaj i przodków naszych.

 

Dlatego powtórzę raz jeszcze – jest w nas owa cudowna nić tajemna, łącząca czas przeszły z teraźniejszością, nić powodująca, że istota egzystencji nie zostaje sprowadzana do zaspokajania jedynie bieżących potrzeb zmysłów smaku i powonienia. Nie pozwólmy tego zabić w sobie... nie pozwólmy ogłuszyć... To właśnie ten świat ołtarzy przeszłości był wielokrotnie egidą przed utratą tożsamości narodowej... i naszego człowieczeństwa…

 

Dlatego chrońmy to Sacrum. Tak jak chronimy korzenie rośliny mającej wydać kwiaty i owoce dalszego egzystowania.

 

                                                                                                                          Tadeusz M. Kilarski