|
Tadeusz
M. Kilarski
............................. Za dni pare siade przy stole swiatecznym Wezme w dlonie oplatek dzielac sie z bliskimi Bedac tylko cialem... duchem nieobecny Bo mysli sciezkami pojda dalekimi
I znowu odwieczne postawie pytanie Na ktore mi nigdy zycie nie odpowie - Czy to jest rozsadek ? czy me oblakanie ? Czy jedno i drugie zmieszane w polowie ?
Gdzie granica pomiedzy powaga, a smiechem ? Uczuciem, a zluda ? Absurdem, a sensem ? Czy blogoslawienstwem wiara ? Czy tez grzechem ? I w koncu - czy me zycie takim precedensem ?
Potem wroca realia..... obejme spojrzeniem Nie tkniete nakrycie, miejsce nie zajete I zapytam raz jeszcze - czemu Przeznaczenie Bawi sie mym Losem ? ..... I czemu przeklete Musi byc me zycie ?! .......
A gdy o polnocy przejde prog Swiatyni Z modlitwa do ktorej nie mam nawet prawa - Bede wiedzial, ze..... jednak nikt z nas nie zawinil I, ze calkiem zbyteczna jest moja obawa O Ciebie - bo przeciez Ty we mnie istniejesz !!!
Jaslo 1980
r.
|