Tadeusz M. Kilarski

 

....................

 

Dwa Demony we mnie - Wiary ! i Zwatpienia !

Walczace bez przerwy - lecz nigdy do konca ...

Gdy jeden prowadzi w stan zobojetnienia -

Drugi zatrzymuje - ludzac wizja slonca !

 

I kiedy na przemian kazdy mna zawladnie

Codziennosc zmienia barwe i swoje odcienie -

A inni sie dziwia - czemu Psyche na dnie

Gdy usmiech twarzy tego zaprzeczeniem ?!

 

Jaki jestem ? bylem ? jakim pozostane ?

Co jest prawda, a co jest zwyczajnym falszerstwem ?

Jakim swoja przeszlosc dzis okreslic mianem -

By to okreslenie nie bylo bluznierstwem ?

 

Jedno wiem ! ja innej szukalem sciezyny !

Nie chcialem podazac, ktoredy pobiegla

I chociaz w tym takze sporo mojej winy

Unicestwiac zaczalem ..... gdy juz w gruzach legla !

 

Unicestwiac zaczalem ..... lecz takze w polowie -

Demon Wiary do konca nie zlamal swych skrzydel -

Jeszcze sie ludzilem - znajde prawde w slowie -

Znajdowalem ..... nie prawde, lecz lawe mamidel !

 

Tak sie puchar goryczy wypelnial powoli

Ja go mialem saczyc - bo saczyc musialem

I jesli mowilem, ze mnie nic nie boli -

To czyja - jak nie swoja swiadomosc klamalem ?!

 

Czyje oczy barwilem zwierciadla mirazem ?!

Czyj sluch ogluszalem dzwiekami ironii ?!

Czyja twarz pokrywaly znieksztalcone twarze

Gdy obraz realiow lzy przeklenstwa ronil ?!

 

Mowia - doswiadczenie - nie ! zbedna nauka !

Nikomu potrzebna, a juz mnie szczegolnie

Bo cozem innego w swoim zyciu szukal

Jak nie tego, by tylko szanowac sie wspolnie ?!!

 

Szanowac sie wspolnie ..... byc moze to duzo

Byc moze za wielkie mialem aspiracje .....

Tylko Maly Ksiaze mogl koic sie roza

Zachowujac do konca wartosci gradacje .....

 

Ale ja zbyt pozno dostrzeglem zwodniczosc

Zapisanych stronic martwymi slowami

Zbyt pozno pojalem narkotyczna nicosc

Miedzy mowa czlowieka, a jego czynami !

 

Czy przegralem ? nie wiem ..... nie chce tak nazywac

Tablicy pamieci bliznami pokrytej -

Smutno tylko ..... bo ze mnie nadzie ubywa

Zostawiajac zwatpienia chwile jednolite

 

Dwa Demony ..... i zaden do konca zniszczony .....

 

Krakow, 11.02.1982 r.