Tadeusz
M. Kilarski
Testament clowna ...
Wędrowcze
! który szedłeś przez tyle bezdroży
Wejrzyj w
moją duszę, w tę otchłań bezdenną
Może
zrozumiesz ciężki wyrok Boży -
To życie
..... przez które nikt nie mógł iść ze mną !
Może
zrozumiesz absurd przeznaczenia
Które się
spełniało gorzko i boleśnie...
Bezsilność
by siebie kształtować...i zmieniać
Prawo do
modlitwy zabrane tak wcześnie...
Może
zrozumiesz to ciągłe stawanie
Pod pręgierzem
ocen tłumu co się dzielił
Na
pochlebców i katów... będąc zawsze draniem
Dla tych,
którym dałem nie wszystko co chcieli !
Tak się
coraz bardziej tworzyły dwa światy -
Świat wnętrza
- i drugi - obiektywnych racji
W którym
brałem od życia obiektywne baty
Uciekając
w pierwszy szaleństwem negacji !
Tak mi
coraz bardziej wpajano skutecznie
Swoją
mierność, nicość i płytkość wartości
Że chcąc
im nie wierzyć i czuć się bezpiecznie
Wolałem
upiorny stan absurdalności
I to był
epilog tej tragikomedii
Czas
naprawiał pomyłkę mojego zrodzenia
Dając
obcą samotność w każdy dzień powszedni
I
niezrozumienie swego otoczenia
I było
za późno na bunt i obronę
Bo ......
bojaźń i drżenie ..... to tylko zostało
I świadomość,
że życie było niespełnione -
I że
nikt nie winien ..... bo tak być musiało !
Wędrowcze
! nim pójdziesz dalszą swoją drogą
Niosąc
ciernie krzyża na swoich ramionach
Zapamiętaj,
że... ludzie zarówno dać mogą -
Nienawiść...
i miłość... przez którą się kona...
Jasło, 1985 r
|