Tadeusz M. Kilarski

                        ......................

 

A kiedy zycie zakpi z nas raz jeszcze

Niszczac u zrodla co moglo byc morzem -

Moja Dobra Pani ! na wargach Twych zloze

Ostatni pocalunek ..... i odejde z deszczem .....

 

I tylko o jedno w ostatnim spojrzeniu

Bede blagal Ciebie najdrozsza Kruszyno -

Abys wybaczajac to co moja wina

Zegnala mnie chlodno w znudzonym milczeniu .....

 

Pomysl wtedy, ze oto odchodzi zmartwienie

Niepokoj codzienny, Twych dni zamieszanie .....

Pomysl wtedy - jest dobrze ! juz nic sie nie stanie -

Juz wszystko sie stalo ..... to snu przebudzenie .....

 

Dopiero gdy pamiec znieksztalca miesiace

Wez Dziady - czesc IV w swoje drobne dlonie

I czytajac powoli stronice po stronie

Powiesz - ach i ja tez bylam czyims sloncem !

 

Potem jeszcze Upior - historia bez ciala

Twoje oczy pochwyca, a serce zrozumie

Wargi szepna ..... lecz slowa zgina w glosow szumie -

Jego nie ma, choc kochal ..... i ja go kochalam .....

 

I jesli nawet wtedy lza sie wyrwie oku -

Lzy sie nie wstydz, choc wokol elitarne grono -

Lecz wspomnij - on mowil - bede dobra zonš .....

Dobra matka ..... i jestem - nie przy jego boku .....

 

I nigdy nie pytaj czemu tak sie stalo

Bo kiedys swiadomosc uderzy bolesnie -

Odwazyc sie na trudnosc nie bylo za wczesnie -

Tylko ludzie ..... na ktorych wciaz sie spogladalo .....

 

I nigdy nie pytaj o jego tulacze

Dni pozbawione Twojej obecnosci -

On umarl dla ludzi ! ..... odarty z milosci

Zyciorys nie moze wygladac inaczej .....

 

On umarl ..... w dniu smierci spetany zaloba

Z ironia na ustach swiatu uragajac .....

Swiadomy, ze tylko szalency przetrwaja

To co przezyl ..... w nadziei, ze zostanie z Toba .....

 

Baden, 1986 r.