..........................                                     

Znów płoną świece na twoim stoliku

Obok choinka imitacją domu

Życie.... i codzienność bez znamion dotyku,

Bo jest niepotrzebne nigdzie .... i ... nikomu...

 

Żyjesz - przecież żyjesz, a jednak umarły,

Bo  w s z ę d z i e  więc  n i g d z i e  twoim określeniem,

Bo twoje idee na strzępy rozdarły

Dni boju o swoich myśli zrozumienie

 

Obce domy, fotele i obce wersalki.....

Czas drugich wchłaniany jak cząstka swojego -

Egzystencja zniszczonych reakcji bez walki

W imię świadomości czasu przegranego.

 

Więc znowu świece płoną na stoliku

Sceneria godzin pustelniczej chwili

Ból zgaszonego trzeźwością okrzyku -

Ecce homo ! ..... Co w tobie z niego zobaczyli ???????

 

 

 Baden, 25.12.87 r.