.....................

 

 

Jakże są smutne te chwile bez Ciebie !

Tak bliscy, a przecież odległość nas dzieli .....

Co mogło być nasze codzienność nam grzebie

Jakbyśmy do końca czas nie zrozumieli .....

 

Wkrótce mnie opuścisz -  t y l k o  dwa tygodnie

Bez spojrzeń, bez słowa, bezwzględnej oddali

Rozumiem - a jednak Los popełnia zbrodnię

Na którą się nawet nie można pożalić .....

 

I jest coś z barbarzyństwa w przymusie milczenia

W akceptacji absurdu, która upokarza

W zniewolonej wolności co radość nam zmienia

Na drugą Golgotę do prawdy ołtarza .....

 

Nic to wszystko - wszak jesteś myśli aureolą

W przymkniętej źrenicy, w dźwięku co wargami

Prosi Boga modlitwą by miłości wolą

W miłosierdziu zmiłował się wreszcie nad nami .....

 

 

Baden, 9.07.1988 r.